Popularne posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

kompromisowe czczenie demonów




Poniższa historyczna relacja z Korei, pokazuje kilka ważnych lekcji : pokazuje m.in że czczenie duchów japońskich czyli jak wiemy demonów, było ukazywane jako biblijny obowiązek wobec cesarza Japonii. Część protestantów i katolików uwierzyła tym kłamstwom i poszła na diabelski kompromis.
"Nie będziesz miał cudzych bogów obok mnie" - poddanie się władzy jest uzasadnione do momentu gdy prawo danego państwa czy zarządzenia nie występują przeciwko przykazaniom Bożym i woli Bożej. Jeśli dane zarządzenie, prawo zmusza chrześcijan do złamania jakiegoś przykazania, bycia nieposłusznym Jezusowi Chrystusowi to prawdziwy uczeń Pana Jezusa odmówi wykonania ludzkiego prawa, nakazu. Bez względu na koszty będzie posłuszny Panu i Bogu Jezusowi Chrystusowi ku chwale Ojca. Nawet gdyby takiego chrześcijanina miało to kosztować życie to będzie wierny do końca Jezusowi Chrystusowi. Nie wyprze się Go ani przez zwodniczy kompromis ani wprost. Chrześcijanie w pierwszych wiekach też musieli tylko szczyptę kadzidła rzucić do ognia który się palił na ołtarzu.Tylko tyle musieli zrobić i mogli być wolni. Prawdziwi uczniowie nie robili tego, wybierali wierność Chrystusowi za co otrzymywali karę śmierci lub inne ciężkie kary. Wiedzieli że nawet jeśli dla innych ludzi, z innych religii to nic wielkiego to dla nich byłoby to złamaniem przykazania, wyparciem się Jezusa Chrystusa. 
Gdybyśmy dożyli podobnych rzeczy, nigdy nie dajcie się oszukać, że oddanie komuś pokłonu itp rzeczy to tylko biblijna cześć dla władzy ustanowionej przez Boga. Taka nauka była i jest i będzie kłamstwem. 

Przyjaciele Daniela nie kłaniali się przed posągiem wzniesionym przez Nebukadnesara, a przecież też mogli sobie powiedzieć : "jeśli oddamy pokłon posągowi nie zrobimy nic złego, to tylko kawałek metalu, oddamy pokłon jako wyraz szacunku wobec władzy państwowej ustanowionej przez Boga. Wierzymy w prawdziwego Boga i Bóg zna nasze serca, On wie, że nie widzimy w tym posągu niczego boskiego, ale widzimy tylko metal. Po co mamy ginąć z tak błahego powodu jak oddanie pokłonu kawałkowi metalu. Wszyscy dookoła mówią, że to nie jest grzech ale tylko oddanie szacunku władzy ustanowionej przez Boga, a my szanujemy władze, więc oddamy pokłon i będziemy dalej służyć naszemu Bogu - Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba."
Ananiasz, Miszael i Azariasz jednak tak nie postąpili, wiedzieli, że pójście na kompromis to złamanie przykazania Bożego. Nie patrzyli na doczesne życie ale na życie wieczne. Bez względu na koszty chcieli być posłuszni Bogu i Jego przykazaniom. Tak samo będzie w przyszłości :

"A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi [podobiźnie - mój dopisek], ani nikt, kto przyjmuje znamię jego imienia. (12) Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa" - Objawienie Jana 14:11-12 Biblia Warszawska 



 _________________________________________________________________________




Fragmenty książki opowiadającej losy chrześcijan w Korei północnej - tytuł : "Uciśnione Narody - Korea Północna"

"Kompromis : czczenie innych bogów" :

Najbardziej znaczący podział w kościele koreańskim pojawił się na tle oddawania pokłonów przed japońskimi świątyniami szintoistycznymi. Szintoizm był ściśle powiązany z japońską polityką i systemem władzy aż do zakończenia II wojny światowej. Według tej religii cesarz japoński miał pochodzić od bogów.
Wyznawcy szintoizmu wznoszą świątynie w wielu miejscach, które uważają za święte, takich jak wzgórza, źródła czy rzeki. Każda świątynia jest poświęcona jakiemuś Kami (bogu), który odpowiada na szczere modlitwy swoich wiernych. Wchodząc do świątyni, przekracza się przez Tori - specjalną bramę prowadzącą do bogów. Stanowi ona wyraźną granicę między światem materialnym, a nieskończonym światem bogów. Obrządki świątynne - które obejmują obmywanie, ofiary, modlitwy i tańce - są skierowane do boga.
Kiedy w 1910 roku Japonia zaanektowała Koreę, rząd japoński natychmiast nakazał japońskiemu kościołowi ogłosić, że akt ten był Bożą wolą dla Japonii i że nowy status Korei powinien zostać uznany przez wszystkich chrześcijan.
Władze Japonii zwróciły się także do japońskiego kościoła z prośbą o pomoc w kolonizacji Korei. Kościół miał wysłać japońskich misjonarzy do zakładania nowych kościołów i nauczania Koreańczyków właściwych japońskich wartości. W ramach procesu inkulturacji Japończycy domagali się, by Koreańczycy okazywali szacunek japońskim duchom, kłaniając się przed świątyniami szintoistycznymi.
Przedstawiono to jako obywatelski obowiązek pozbawiony duchowych implikacji. Jednak szintoizm upamiętnia w ten sposób jedność bogini słońca i cesarza i przedstawia cesarza jako żywego boga. Kościół japoński o wiele wcześniej przyjął kompromisowe stanowisko, usprawiedliwiając biblijnie swoją uległość jako obywatelski obowiązek szanowania cesarza. Nie była to zatem cześć oddawana bożkom.


Kiedy japońscy misjonarze przybyli do Korei, zaczęli propagować tę niebiblijną teologię wśród koreańskich chrześcijan.
Cztery lata po zajęciu Korei Japonia wydała zarządzenie, zgodnie z którym wszyscy uczniowie szkół publicznych byli zobowiązani składać pokłon przed świątyniami szintoistycznymi. Następnie, kontynuując swoje imperialistyczne podboje w Mandżurii i Chinach, zaczęła nakładać obowiązek kultu szintoistycznego na wszystkich obywateli na okupowanych ziemiach. Wprowadzono też przymusowy pobór do wojska i nakaz pracy.
Ponieważ wykształceni na sposób zachodni Koreańczycy byli zbyt niebezpieczni dla ich planów, Japończycy obrali sobie za cel chrześcijańskie szkoły, a w następnej kolejności koreańskich chrześcijan. Kiedy policja wtargnęła do jednego z kościołów, wyraziła swoje stanowisko bardzo zwięźle : "Czcicie już trzech swoich bogów : Ojca, Syna i Ducha Świętego...My was prosimy, abyście dodali czwartego - cesarza. To przecież nic wielkiego !".
Niektóre chrześcijańskie instytucje wolały zamknąć swoją działalność niż pójść na kompromis. Inne obawiały się, że taka decyzja pozbawi Koreę świadków chrześcijaństwa, więc starały się współpracować z okupantem, licząc na to, że w ten sposób uda się im nadal działać i głosić ewangelię. Niektóre próbowały dokonywać rozgraniczenia między politycznym charakterem obrządków wyrażających lojalność względem Japonii, a religijnym charakterem kultu cesarza. Granica była jednak bardzo cienka.
Prezbiterianie z północy byli bardzo negatywnie nastawieni do szintoizmu. Australijscy prezbiterianie postanowili nie oddawać pokłonu przed świątyniami szintoistycznymi i w lutym 1936 roku zaczęli zamykać swoje szkoły.


Katolicy ogłosili, że zaakceptują warunki jako obywatelski obowiązek i w maju tego samego roku zaczęli składać pokłony przed świątyniami. Prezbiterianie z południa 2 lutego 1937 roku oficjalnie odrzucili nakaz władz japońskich, zamykając tym samym pięć swoich szpitali, otwartych zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
17 czerwca 1937 roku metodyści zaakceptowali obrządek szintoistyczny jako obywatelski akt szacunku względem cesarza. Kanadyjscy prezbiterianie postąpili podobnie, dzięki czemu mogli nadal prowadzić swoje szkoły. Gorąca debata wśród chrześcijan i rozmaite podejmowane przez nich decyzje niosły ze sobą wiele podziałów wśród pastorów, liderów i denominacji. Japończycy wykorzystali te podziały, by przymuszać kolejne kościoły do podporządkowania się kultowi szintoistycznemu.
9 września w kościele Seo-mooneui w Pjongjangu odbyło się historyczne spotkanie Zgromadzenia Ogólnego Prezbiterian, na którym obecnych było 193 delegatów, a wśród nich 86 pastorów, 85 starszych zborów i 22 misjonarzy.
Każdy z delegatów został przesłuchany przez japońską policję, zanim pojawił się na spotkaniu. Usłyszał, że zostanie podjęta uchwała popierająca kult szintoistyczny i głosowanie przeciwko niej nie będzie tolerowane. Niektórzy po spotkaniu z policją postanowili zrezygnować z udziału w zgromadzeniu, lecz policja nie pozwoliła im wstrzymać się od głosu i siła eskortowała ich do kościoła. Pod tak silną presją zgromadzenie zagłosowało za oddawaniem pokłonu przed świątyniami szintoistycznymi, nie pozwalając na debatę czy wyrażenie innych poglądów. Shim Ik-hyun ze wspólnoty pastorów z Pjongjangu zaproponował, by wszyscy uczestnicy zgromadzenia udali się do świątyni szintoistycznej w Pjongjangu. W południe wiceprezes organizacji zaprowadził 23 przywódców prezbiteriańskich do świątyni na obrządek złożenia pokłonu bóstwu.
Ten historyczny kompromis ośmielił Japończyków, którzy tym bardziej tępili wszelkie przejawy sprzeciwu w koreańskich kościołach.
Wielu koreańskich chrześcijan uważa, że dało to początek prześladowaniom i uciskowi, jakim do dzisiaj są poddawani wyznawcy Chrystusa w Korei Północnej. Obecnie w miejscu, w którym odbyło się Zgromadzenie Ogólne Prezbiterian, stoi potężny Kim Ir Sena.


Wielu koreańskich chrześcijan było przeciwnych kultowi szintoistycznemu, mimo że przywódcy ich kościołów poszli na kompromis

Ci, którzy okazywali sprzeciw, byli aresztowani i wielu z nich zmarło w więzieniach. Inni rezygnowali z cierpienia i akceptowali kult szintoistyczny jako obywatelski rytuał. Było to szczególnie powszechne wśród zwolenników teologii liberalnej. Wielu znanych pastorów i liderów dokładało wszelkich starań, by zadowolić Japończyków.
Kościół idący na kompromis przestał być wspólnotą wiary
,
a stał się narzędziem japońskiej machiny propagandowej promującej japoński imperializm. Majątek kościoła ,,przekazywano,, Japończykom, aby mieli środki na produkcję broni. Kolekty były przeznaczone na zakup samolotów bojowych. Niektóre kościoły przymuszano do sprzedaży ziemi i nieruchomości w celu finansowania zbrojeń. 40 budynków kościelnych, w tym Nam-san-hyun w Pjongjangu, sprzedano razem z ziemią, by opłacić wymaganą składkę na fundusz wojenny. 


Kościół koreański został podzielony, a jego część świadomie podporządkowała swój duchowy autorytet bożkom Japonii.

Wraz z kompromisową postawą tak wielu chrześcijan wzmagały się prześladowania w stosunku do tych, którzy wciąż odmawiali oddawania pokłonu bożkom. 

 W latach poprzedzających II wojnę światową zamknięto ponad dwieście kościołów, a dwa tysiące chrześcijan osadzono w więzieniach. Pięćdziesięciu pastorów było bestialsko torturowanych za to, że odmówili złożenia pokłonu według obrządku szintoistycznego. Sporo chrześcijan zeszło do podziemia, uciekając w góry lub praktykując swoją wiarę w odosobnieniu.
Chociaż niektórzy misjonarze podporządkowali się się kultowi szintoistycznemu, wielu było nieugiętych w swoim sprzeciwie. Wśród nich również powstawały podziały. Gdy wojna ogarnęła cały świat, rząd Stanów Zjednoczonych rozkazał wszystkim Amerykanom, również misjonarzom, aby opuścili Koreę. Japończycy również naciskali na misjonarzy, aby wyjechali, postrzegając ich jako ,,zagranicznych szpiegów". 11 listopada 1940 roku pierwsza grupa 160 misjonarzy wraz z 49 dziećmi opuściła Koreę. Czterdziestu kolejnych zostało deportowanych w kwietniu 1941 roku. Po wyjeździe misjonarzy przywództwo kościoła pozostało w rękach Koreańczyków. Rząd japoński nadal usiłował nakłonić liderów do współpracy i prześladował tych, którzy odmówili.

W czerwcu 1943 roku liderzy kościoła z całego kraju wzięli udział w pierwszym zgromadzeniu przywódców marionetkowego Kościoła o nazwie Korean Christian Church of Japanese Christianity.
W czasie sesji rozpoczynającej zjazd kapłan szintoistyczny zaprowadził liderów chrześcijańskich nad rzekę Han w celu odbycia rytuału oczyszczenia. Mimo takich ceremonii i spotkań okupanci japońscy nigdy nie zaufali koreańskim chrześcijanom.
Japoński gubernator Korei tak powiedział do pewnego obserwatora : "Istnieje tylko jedna czterystutysięczna armia tych, którzy nie obawiają się śmierci. To chrześcijanie".
Z powodu braku zaufania ze strony Japończyków wielu pastorów aresztowano, włącznie z tymi, którzy współpracowali z okupantem i składali pokłony w świątyniach."

sobota, 30 sierpnia 2014

religie zasłaniają Jezusa

 

 

" Żyć i umrzeć dla chwały Chrystusa " : https://www.youtube.com/watch?v=BESm6ntJnm4 


od około 50 sekundy

" Czego szukamy aby dotrzeć do OJCA ? kogo szukamy aby dotrzeć do OJCA ? jakie jest Jego imię ? - JEZUS CHRYSTUS. Która religia nazywa się JEZUS CHRYSTUS ? .... A więc znowuż wróg narobił różnych religii : "ta cie zbawi, ta cie zbawi, ta cie uratuje, ta jest prawdziwa, ta jest najlepsza, ta jest super, jeśli tam będziesz na pewno będziesz zbawiony, no musi być to najlepsze co musi być tylko."

Jeśli nie będziesz w CHRYSTUSIE zginiesz w najlepszej religii.

kiedyś opowiadałem wam, o tych trzech kwiatkach, co mieliśmy w domu. Trzy były w wazonie, dwa rozkwitały a jeden usychał. Byłem ciekawy - co to takiego że dwa rozkwitają a jeden usycha.... nie sięgał wody. Był tak blisko wody ale jej nie sięgał, usychał, one był w wodzie i rozkwitały.

Albo jesteś w Chrystusie, albo jesteś blisko Chrystusa. Jak jesteś blisko i tak usychasz. Przystaw gałązkę bardzo blisko drzewa i zobacz czy będzie czerpać soki z drzewa. Musi być wszczepiona w drzewo. Musi być zanurzona w ten winny krzew, żeby mogła owocować.... 

Pięknie że nie musimy tracić czasu, szukać religii, która religia jest dobra. Pan zdyskwalifikował wszystkie. Chwała Bogu, że Jezus przyszedł i powiedział : "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem". Nie musimy nigdzie szukać. Nigdzie.

Gdyby to była jakaś religia, to Jezus by powiedział : "gdy dotrze do ciebie, że chcesz się ratować, to tam do tej religii pójdziesz i będziesz zbawiony."

A zobaczcie, że ludzie bywają zbawiani nie trafiając do żadnej religii, że Duch Boży działa w różnych miejscach i ludzie nie trafiając na religie są ratowani, zbawiani. Wychodzą z grzechów, przeżywają oczyszczenie, uwolnienie od nałogów - nie korzystając z żadnej religii. TO JEST właśnie JEZUS CHRYSTUS. "

,

młody wiek ziemi lektor , wiarygodność Biblii




  "Góra Ognia poszukiwanie prawdziwej Góry Synaj" : https://www.youtube.com/watch?v=8tDtYKuEMso

"Archeologia odkopywanie prawdy Biblii - kamienie Izraela" : https://www.youtube.com/watch?v=Y83xE2JtWvQ



,





Świadkowie Jehowy w śmiertelnej pułapce





Jeśli rozmowa z Panem Jezusem po Jego zmartwychwstaniu jest czymś złym, jest grzechem to również apostołowie czy inni ludzie rozmawiający z Nim podczas Jego ziemskiego życia, powinni mieć grzech. Powie ktoś : "Ale wtedy przebywał wśród ludzi, ludzie Go widzieli i został posłany". 
Teraz Pan Jezus tym bardziej przebywa wśród ludzi, bo ponownie jak przed wcieleniem ma wszechmoc i wszechwiedzę, więc wie wszystko o wszystkich, słyszy wszystko, jest wszechobecny a nie ograniczony do jednego miejsca i czasu jak podczas wcielenia. Pan Jezus zna serce każdego człowieka. 
Cały wszechświat jest podtrzymywany przez Niego. Więc co złego jest w rozmowie z Nim ?? Sam powiedział : "przyjdźcie do mnie" i "ja jestem z wami po wszystkie dni". Gdyby się objawił ludzkim oczom to rozmowa z Nim była dobra tak ?? ale gdy go nie widzimy cielesnymi oczami ale duchowymi i wiemy że jest przy nas i słyszy nas, to rozmowa z Nim miałaby być czymś złym ??
Ale powie znowu ktoś : "ale gdyby się objawił oczom cielesnym to pewnie i usłyszelibyśmy Jego głos a tak nie słyszymy."
Znowu to nie prawda, bo Pan nawet jeśli nie przemawia tak aby nasze cielesny uszy usłyszały to przemówić może na tysiące różnych sposobów m.in przez swoje Słowo otwierając nam umysły abyśmy czytając je zrozumieli. "Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma" - Łukasza 24:45 BW.
Nasze cielesne oczy i uszy niczego nie zmieniają w sytuacji między tym co było 2000 lat temu a między tym co teraz. Tak jak apostołowie, uczniowie rozmawiali tak samo my możemy i musimy z Nim rozmawiać. Rozmowy z Panem nie były i nie są niczym złym, wręcz przeciwnie są konieczne.

Jeśli się z kimś przebywa, rozmawia, spędza się z Nim dużo czasu, wykonuje się razem różne rzeczy to poznaje się go, ma się z nim żywą relację, społeczność. Ale gdy się z kimś przebywa, gdy się z kimś spędza dużo czasu i nawet wspólnie wykonuje różne rzeczy ale nie rozmawia się to nie ma się żywej relacji, nie ma poznawania się, nie ma się żywej społeczności.
Zobaczcie jaką moc ma rozmowa. Wystarczy wyrzucić rozmowę, milczeć i wszystko umiera. Rozmowa jest fundamentem wszystkich relacji i poznawania siebie nawzajem. Rozmowa z Panem Jezusem, czytanie, przestrzeganie Jego Słów to fundamenty chrześcijan. Szatan bardzo dobrze wie o tym, dlatego też zastraszył wielu ludzi w tym Świadków Jehowy aby nie rozmawiali z Chrystusem, bo wie że gdy m.in nie rozmawiają z Panem Jezusem to relacja z Nim jest martwa. Znają Pana Jezusa z Biblii ale nie z osobistej żywej relacji z Nim.

Można znać na pamięć ewangelie lub cały nowy testament a nawet Biblię a nie mieć prawdziwej, żywej relacji z Jezusem. Wyobraźcie sobie że przyjaźnicie się z jakimś człowiekiem, znacie się wiele lat. Ten człowiek pisze książkę - autobiografie. Dają wam tą książkę i w tym dniu już na zawsze przestajecie z nim rozmawiać, ale czytacie codziennie jego autobiografie. Czy zaprzestanie rozmów na rzecz czytania autobiografii sprawia, że jesteście nadal przyjaciółmi i że macie żywą społeczność ?? Oczywiście, że nie.
Tak samo jest z Panem Jezusem. Szatan bardzo dobrze wie o tym, bardzo dobrze wie że taki człowiek usycha duchowo, jest oddalony od Chrystusa. Może podejmować różne akcje ewangelizacyjne, może czytać Biblię całymi dniami ale nie ma żywej relacji z Chrystusem. "trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. (5) Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie" - Ewangelia Jana 15:4-5 Biblia Warszawska

Z drugiej strony nie każdy kto mówi : "PANIE, PANIE" jest uczniem i automatycznie ma żywą relację, bo również trzeba w mocy Chrystusowej przestrzegać nauk Pana Jezusa, żyć nimi aby stały się stylem życiem a nie dodatkiem do grzesznego życia. Więc widzimy że samo trwanie Piśmie nie musi oznaczać żywej, bliskiej relacji. Sama rozmowa/modlitwa czy spełnianie religijnych uczynków, rytuałów bez oddania całego życia Chrystusowi i przestrzegania Jego przykazań również nie daje żywej relacji, prawdziwej społeczności. Prawdziwa żywa relacja, społeczność to połączenie rozmowy, modlitw do Pana Jezusa wraz z przestrzeganiem biblijnych nauk - m.in Świadkowie Jehowy niech pamiętają słowo : KENOZA

Wyobraźcie sobie że od dziś całkowicie przestajecie rozmawiać ze swoimi bliskimi i wyobraźcie sobie jakby to wpłynęło na wasze relacje.



___________

1) Jeśli dwaj bracia mieszkają razem, ale jeden z nich unika całkowicie rozmów z drugim, to czy to jest rodzina ? braterstwo ? A Pan Jezus swoich uczniów nazywa braćmi m.in Ewangelia Mateusza 25:40. Załóżmy że dwaj bracia mieszkają w wielkiej odległości od siebie. Mają możliwość rozmowy np przez telefon, internet. Jeden z nich chce mieć kontakt, chce rozmów ale ten drugi nie chce i nie odzywa się, nie odbiera telefonu. Taki układ to brak więzi, brak relacji. "Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi" - Objawienie Jana 3:20 BW - Pan przemawia, mówi o swoim głosie, ale trzeba chcieć go usłyszeć i odpowiedzieć.


2) Jeśli narzeczona lub żona przestaje rozmawiać ze swym narzeczonym lub małżonkiem, to nie oznacza to niczego dobrego. Gdy całkowicie unika z nim rozmów i trwa to bardzo długo, a mąż czy narzeczony ją kocha i nie zrobił nic złego, to oznacza że narzeczona lub żona albo go nie chce, już nie kocha albo e dzieje się z nią coś złego. Na pewno jednak to oznacza brak żywej relacji, brak społeczności w ich małżeństwie, oczywiście z winy żony. Kościół jest narzeczoną Jezusa Chrystusa. Jeśli ludzka narzeczona unika kontaktu z ludzkim narzeczonym, nie chce z nim rozmawiać to narzeczony nie ożeni się z nią.


3) Słowo Kyrios czyli Pan odniesieniu do Chrystusa oznacza nie tylko jego boskość - Ewangelia Jana 20:28. Oznacza ono że Pan Jezus jest naszym właścicielem, uznajemy siebie jako Jego własność. Uznajemy że ma On prawo decydować o nas, ma kontrolę nad nami a my chętnie się jej poddajemy bo to nie jest ciężkie jarzmo ale przyjemne, nie zwodnicze jarzmo grzechu które tylko wygląda na lekkie i przyjemne a zawsze miażdży tych którzy biorą go na siebie.
W życiu spotykają nas różne rzeczy, nagłe zdarzenia gdzie potrzeba podjąć decyzję jak postąpić zgodnie z wolą swojego Pana. Wtedy powinno się pójść do Pana Jezusa i poprosić go o radę, wskazówki. Porozmawiać z nim. Po to jest Pan aby sługa wykonywał jego służbę jak najlepiej a wypytywać się Pana o dobre sprawowanie służby to niezbędna rzecz.
" A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? (55) A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. (56) Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. I poszli do innej wioski" - Ewangelia Łukasza 9:54-56 BW

Skoro uczniowie poszli z pytaniem do Pana Jezusa a nie do Ojca to czy zgrzeszyli ?? Jak pisałem wyżej to że nasze cielesne oczy nie widzą Pana Jezusa to nie znaczy że jest od dalej niż był z apostołami. Jeśli był z nimi na wyciągnięcie ręki to tym bardziej bliżej jest z nami. Jak był u boku apostołów , tak jest u boku swoich naśladowców i dzisiaj. "W wierze a nie oglądaniu pielgrzymujemy". Jak apostołowie pytali Pana tak samo i dziś my możemy i powinniśmy Go pytać, rozmawiać z Nim. Jeśli pracownik unika swego dyrektora, nie chce z nim rozmawiać a wymaga tego dobro jego i firmy to nie świadczy to dobrze o tym pracowniku.




4) Zadaniem ucznia jest aby słuchał nauczyciela, uczył się od niego. Często uczeń nie rozumie nauki nauczyciela, jeśli go nie spyta, nie poprosi o dokładniejsze wytłumaczenie to pozostanie w niewiedzy. Jeśli uczeń boi się spytać, boi się rozmawiać z nauczycielem to nie nauczy się tego czego powinien się nauczyć. Może pójść do innych nauczycieli, ale oni nie naucza go tego samego ani w taki sposób jak tamten. Tym bardziej to jest widoczne gdy chodzi o jednego Nauczyciela - Jezusa Chrystusa. Wielu rzeczy człowiek nie wie i gdy nie odezwie się do Nauczyciela, nie spyta Go, to się nie dowie. Może pójść do ludzi, lub na własną rękę szukać odpowiedzi i może wydawać mu się że znalazł odpowiedź, ale na tyle pytań które mamy, prawidłowych odpowiedzi na wszystkie u siebie czy innych ludzi nie znajdziemy - jedynie u Nauczyciela. Jeśli ktoś uważa że nie musi o nic pytać Jezusa Chrystusa to niech odpowie sobie czy Chrystus jest Jego Nauczycielem. Jeśli wg kogoś rozmowa z Panem Jezusem na temat jakichś wątpliwości, zadawanie mu pytań odnośnie naszej drogi, nauki jest złe. To znaczy że wg tej osoby nie jest on aktualnie już Nauczycielem. Kiedyś był ale jest na emeryturze a Jego wiedza, pozycja jest niewystarczająca. Ja uważam że tak jak apostołowie pytali Pana Jezusa tak samo my musimy rozmawiać z Nim, pytać Go, znowu powtórzę nasze cielesne oczy i uszy nie mają tutaj nic do rzeczy. Pan Jezus po zmartwychwstaniu nie jest ograniczony do jednego miejsca na ziemi, ogarnia cały wszechświat i mamy obietnice że jest z nami i przy nas zawsze. Ja szukam u Niego odpowiedzi i nauki a nie u ludzi i nie u organizacji. "I pytali go jego uczniowie: Co znaczy ta przypowieść? " - Ewangelia Łukasza 8:9 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Uczeń w szkole może mieć podręcznik np do matematyki, ale bez nauczyciela nie zrozumie mnóstwa rzeczy. Jeśli będzie uciekał z lekcji z powodu strachu przed rozmową z nauczycielem to niczego się nie nauczy i nie zda do następnej klasy. Tym bardziej to dotyczy naszej szkoły duchowej i naszego Nauczyciela i rozmów z Nim.


"A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do niego uczniowie i pytali na osobności: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata [bezbożnego, grzesznego świata a nie planety]?" - Mateusza 24:3-4 UBG - ludzie w tym tematach udają się pośrednio do organizacji religijnych ze swymi kwaterami w m.in Rzymie czy Nowym Jorku w dzielnicy Brooklyn. Szukanie na Brooklynie odpowiedzi, pokarmu duchowego ma być dobre ? a rozmowa z Panem ziemi ma być zła i zakazana :) , sami odpowiedzcie sobie komu na tym zależy, kto jest zniewolony i kto chce władzy, kontroli - czy nie szatan ?


5) Wokół wszystkich ludzi toczy się duchowa wojna a wyznawcy Jezusa Chrystusa są na pierwszej linii, są najciężej atakowani. Jeśli żołnierz nie słucha słusznych rozkazów swojego dowódcy to naraża się na śmierć. Jeśli nie udaje się do dowódcy z prośbą o pomoc, dostarczenie amunicji, pożywienia, i wszelkiego innego wsparcia to przegra. Pierwszym krokiem jednak jest otworzenie ust i zwrócenie się do swojego dowódcy bo unikanie kontaktu z nim, unikanie rozmowy nie przyniesie niczego dobrego.
"W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. (9) Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa." - 2 Koryntian 12:8-9 - apostoł Paweł nie bał się prosić, nie dostał takiej pomocy jakiej oczekiwał ale taką jaką była dla niego najlepsza i go umocniła. Tak że zamiast zabrania utrapienia dostał coś wielokrotnie lepszego, moc aby być silniejszym od utrapienia. Ale wpierw prosił Pana Jezusa i to trzy razy. Wpierw otworzył do Niego usta.


6) Załóżmy że dwaj przyjaciele wyruszają w bardzo długą i niebezpieczną podróż. Jeden z nich od początku podróży nie odzywa się do tego drugiego. Nie chce z nim rozmawiać. Normalne że ten drugi pomyślałby sobie że ten jego milczący przyjaciel chyba obraził się na niego. Takie zachowanie nie oznaczałoby zdrowej przyjaźni. Te dwie osoby dochodzą po dłuższej wędrówce do rzeki, która trzeba przepłynąć. Najpierw przepłynął ten ignorowany a następnie zaczął płynąć ten który nie chciał rozmawiać. Ale w trakcie pokonywania rzeki zabrakło mu siły, na dodatek złapał go skurcz, zaczął tonąć. I wtedy otworzyły się jego usta i zaczął wzywać na pomoc przyjaciela, który bez namysłów wskoczył do wody i uratował go.

" A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. (31) A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? " - Ewangelia Mateusza 14:30-31 Biblia Warszawska - skoro Piotr zaczął wołać do Pana Jezusa a nie do Ojca, to czy tym bardziej nam nie wolno wołać do Niego po Jego dziele odkupienia z Golgoty, gdzie ponownie ma wszelką moc, wszechwiedzę, jest wszechobecny.
Piotr nie zgrzeszył wołając do Pana, tak samo dziś wołający z czystego serca do Pana Jezusa są ratowani na różne sposoby, i nie robią nic złego gdy u Niego szukają ratunku bo jest ich żywym Zbawicielem, Wybawicielem, a nie martwą postacią biblijną albo tylko przyglądającą się z trzeciego nieba. Pan Jezus w pełni aktywny wśród swoich uczniów : " Do anioła zboru w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma siedem gwiazd w prawicy swojej, który się przechadza pośród siedmiu złotych świeczników" - Objawienie Jana 2:1

,"Tak kamienowali Szczepana, modlącego się tymi słowy: Panie Jezu, przyjmij mojego ducha.
60 A upadłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie poczytaj im tego za grzech. A gdy to powiedział, zasnął." - Dzieje Apostolskie 7:59-60 Uwspółcześniona Biblia Gdańska



7) Można dodać kolejny biblijny przykład - Kościół Chrystusowy jest ciałem a Chrystus Głową tego Ciała. To jest jedna całość - gdy odetnie się głowę od ciała to czy to jest zdrowy układ czy ciało może prawidłowo wtedy funkcjonować ?? Czy nie jest martwe ?? Świadkowie Jehowy są całkowicie odcięci od Głowy - Chrystusa - m.in przez zakaz rozmów/modlitw z PANEM. Ale wielu innych ludzi z innych tzw organizacji/kościołów mimo że mogą i zwracają się do Chrystusa również są odcięci od Głowy, przez brak ducha Chrystusowego, przez zaniedbanie prawdziwej, żywej relacji, całkowitego oddania życia Chrystusowi i polegania we wszystkim na Nim i w każdych okolicznościach.
Ciało z Głową musi być połączone, nic nie może blokować połączenia między Nimi, inaczej ciało będzie umierać, będzie coraz słabsze, coraz więcej będzie tym ciele zła. To Głowa ma kierować ciałem i ciało ma słuchać Głowy. Kto nie jest połączony z Głową nie nalezy do Ciała.
Martwe Ciało odcięte od głowy może być sztucznie upiększane przez psychomanipulacje, zewnętrzne dobre miny, bycie miłym, przez legalistyczne przestrzeganie pewnych norm, zakazów, nakazów, przez kontrolę ale każdy kto jest odcięty od głowy nie ma pokoju w sercu, nie ma radości w duchu, nie ma miłości - tego się nie da podrobić

 Odcięcie od głowy ma smutne skutki, taki wierzący wpada albo w depresję albo żyje w strachu, samooskarżaniu albo w różnej cielesności, grzechach niż w radości w Chrystusie (nie mylić ze światową radością) - "Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się" - Filipian 4:4



"Zawsze się radujcie" - 1 Tesaloniczan 5:4 - tej prawdziwej radości nie ma w religiach, tej prawdziwej radości nie ma poza Chrystusem. Prawdziwa radość inny owoc ducha jak prawdziwa a nie światowa łagodność, prawdziwa miłość, prawdziwa dobroć, prawdziwa uprzejmość, prawdziwa cierpliwość, prawdziwa wstrzemięźliwość i inne są tylko i wyłącznie w żywej i prawdziwej relacji, społeczności z Żywym Panem i Bogiem Jezusem Chrystusem.

 Przez pewne zaniedbanie moja radość w Panu osłabła, ale naprawiłem tamte rzeczy, ale najważniejsze że wiem gdzie jest źródło i owoc ducha - on jest w Chrystusie - Gdy będę trwał w Głowie, wszelki owoc będzie coraz większy, nadejdzie całkowite uzdrowienie. Pan Jezus tych którzy są mu posłuszni napełnia "wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios" - Efezjan 1:3. Bez ducha Chrystusowego nic dobrego nie możemy uczynić.
Jeśli będziemy trwać w PANU JEZUSIE wydamy obfity owoc dla CHWAŁY BOGA OJCA.



8) "aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał" - Ewangelia Jana 5:23 Biblia Warszawska -
Unikanie rozmowy raczej nie jest oznaką czci. Czy unikanie rozmowy w władcą, może być odebrane przez Niego jako wyraz czci ?? czy raczej prędzej pogardy ?? Wiem że m.in Świadkowie Jehowy i wielu innych unitarian jest zwiedzionych i nie robią tego świadomie, ale czas może otworzyć oczy, przemyśleć temat. Bo bycie z dala od żywej społeczności z JEZUSEM CHRYSTUSEM jest niebezpieczne. Apostoł Jan pisząc o czci dla OJCA i SYNA nie ma na myśli jedynie szacunku ale dokładnie boską cześć - dowody biblijne : http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=8826

                       KRZEW WINNY
9) "Trwajcie we mnie, a ja w was. Jak latorośl nie może wydawać owocu sama z siebie, jeśli nie będzie trwała w winorośli, tak i wy, jeśli nie będziecie trwać we mnie." - Ewangelia Jana 15:4 Uwspółcześniona Biblia Gdańska. 
Latorośl może być milimetr od krzewu winnego ale nic jej to nie da bo i tak uschnie. Tak blisko a tak daleko. Latorośl choćby była milimetr od krzewu winnego to uschnie. Gałąź może być bardzo blisko drzewa ale jeśli nie jest jego częścią, nie jest w nie wszczepiona to uschnie. Latorośl jeśli nie jest wszczepiona w szczep winny również uschnie. M.in Świadkowie Jehowy są odcięci od krzewu winnego - czy są bliżej czy dalej od np innych religijnych ludzi to nie ma znaczenia, faktem jest że nie są częścią krzewu winnego, bo są odcięci od Chrystusa. Czy są "milimetr, centymetr, metr czy kilometr" to nie ma znaczenia i tak są z dala, życiodajne soki nie płyną. 

10) 
Skoro normalne i dobre jest dziękować człowiekowi gdy daje nam coś, gdy daje nam np dobre dary to tym bardziej chrześcijanin powinien dziękować Panu Jezusowi za ogrom rzeczy które dostał od Chrystusa. Ale jeśli np Świadkowie Jehowy zostali zastraszaniem zwiedzeni i nie mogą odzywać się do Chrystusa to i zapewne nie dziękują Mu. Nie mówią do Niego np : "Dziękuję Panie Jezu za wszystko" , "Dziękuję więc temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za wiernego, przeznaczając mnie do posługi" - 1 list apostoła Pawła do Tymoteusza 1:12 Uwspółcześniona Biblia Gdańska _______ "Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę" - Biblia Warszawska




To brak wiary lub zwiedzenie stoją za tym, że ludzie nie wiedzą lub nie wierzą że Jezus Chrystus jest  blisko swoich uczniów, jest tak samo blisko jak był przy apostołach. Tylko trzeba przejrzeć na oczy. Może zaciemnione są przez miłość do grzeszenia, miłość do pieniędzy, miłość do bezbożnego świata, może ktoś postawił jakiegoś człowieka ponad Pana Jezusa lub jakąś rzecz, postępowanie i nie widzi na duchowe oczy. 
Brak rozmowy to brak relacji, brak społeczności. Widać to na podstawie ziemskich relacji międzyludzkich. Tym bardziej widać to w duchowej sferze. Jeśli ktoś uważa że nie może rozmawiać z Panem Jezusem, nie może mu dziękować, nie może Go prosić to po co Go nazywa swoim Nauczycielem, Panem, Oblubieńcem, Przyjacielem.
To szatan za tym stoi bo wie jakie skutki przynosi brak żywej relacji, żywej społeczności, pełnego oddania życia Chrystusowi. Może zwiedzeni, zastraszeni ludzie muszą zacząć tonąć aby odezwali się do Pana, Nauczyciela, Przyjaciela. Ale oby już dziś poprosili Go o wyzwolenie z fałszywych nauk i nie bali się mówić do Pana Jezusa i modlić się do Niego. 


http://mieczducha888.blogspot.com/2015/03/archaggelos-faszywe-nauczanie.html

http://mieczducha888.blogspot.com/2014/10/bedy-w-naukach-swiadkow-jehowy.html

fałszywe daty Świadków Jehowy - dowody m.in ze Strażnicy część 1 : http://mieczducha888.blogspot.com/2015/05/faszywe-daty-swiadkow-jehowy-dowody-min.html


część 2 - dowody m.in ze Strażnicy : http://mieczducha888.blogspot.com/2015/05/faszywe-daty-swiadkow-jehowy-dowody-min.html









piątek, 29 sierpnia 2014

Wiara w ogniu wypróbowana



"Prześladowani, lecz nie opuszczeni...." - 2 Koryntian 4:9 Uwspółcześniona Biblia Gdańska


pamiętajmy w modlitwach o braciach i siostrach na świecie którzy są prześladowani, są w więzieniach i we wszelkich innych utrapieniach dla PANA JEZUSA,

"Pamiętajcie o więźniach, jakbyście byli razem z nimi więzieni, o uciskanych, jako ci, którzy też jesteście w ciele" - list apostoła Pawła do Hebrajczyków 13:3 Uwspółcześniona Biblia Gdańska


"prześladowani ale nie porzuceni" - https://www.youtube.com/watch?v=2tCV_czjyb4&list=UUB2oM8Ng2VNacIZnr572_mw

"Jezus w Chinach" : https://www.youtube.com/watch?v=UXnAerX2gO4

inna część dokumentu "Jezus w Chinach" : http://oblubienica.eu/video/swiadectwa/chiny/jezus-w-chinach/jezus-w-chinach---nasiona-krwi

"Wiara w ogniu wypróbowana" -  https://www.youtube.com/watch?v=XnzvgXNCQ5g

, "uwięziono, prześladowany" - https://www.youtube.com/watch?v=RBGo0MGYZCs



Jeśli będziemy patrzeć na prześladowania, tragedie, śmierć z perspektywy miłości Bożej ukazanej na Golgocie i jeśli będziemy patrzeć na te rzeczy z perspektywy obietnicy zmartwychwstania, życia wiecznego to nie załamiemy się, nie wyprzemy się Chrystusa ani nie pójdziemy na kompromis mieszając zaufanie do Jezusa Chrystusa ze światem, z grzechem. Kiedy przychodzi śmierć, utrapienia, prześladowania, tragedie - demony mogą podpowiadać że PAN JEZUS nas opuścił, że Boga nie ma, albo że zasłużyliśmy sobie na to i Pan Jezus nas opuścił.

Co by się nie działo - nigdy nie ufajmy sobie, nigdy nie słuchajmy myśli swoich, nigdy nie polegajmy na swoim sercu bo polegniemy. Zawsze trzeba patrzeć na Golgotę - tam jest dowód miłości, zawsze trzeba pamiętać o tym i o Bożych obietnicach i nie patrzeć na śmierć, tragedie oczami ludzi którzy nie mają nadziei - bo nie mają Chrystusa, nie mają wiary - nie wierzą w obietnice zmartwychwstania. Co by się nie działo z nami, z naszymi braćmi i siostrami w wierze, z naszą cielesną rodziną, czy ze światem to nigdy nie ufajmy swojemu sercu, nie słuchajmy złych myśli, odrzućmy niewiarę i spójrzmy na JEZUSA CHRYSTUSA, na Golgotę. 
Nie musimy zawsze rozumieć tego co się z nami dzieje, z ludźmi dookoła nas czy ze światem ale zawsze musimy ufać PANU JEZUSOWI - Boże myśli to nie nasze myśli, Boże drogi to nie nasze drogi, naszym obowiązkiem jest ufać BOGU, być mu posłusznym we wszelkich okolicznościach. 

Komu będziemy ufać podczas wielkich życiowych burz, podczas ewentualnych światowych tragedii, ciężkich czasów czy prześladowań, ucisków za CHRYSTUSA - zaufamy swojemu 1400 gramowemu mózgowi ?? , swojemu przewrotnemu sercu zaufamy ?? zaufamy złym myślom, podszeptom ?? Zaufamy emocjom a zapomnimy o PANU JEZUSIE ??zapomnimy że to życie jest chwilką a mamy obietnicę zmartwychwstania ?? zapomnimy że toczy się cały czas potężna wojna duchowa ?? Może już zapomnieliśmy ? :
"Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi. (12) Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich." - Efezjan 6:11-12 BW

Na ewentualną śmierć swoich bliskich, na ewentualne ciężkie choroby swoje czy bliskich, na ewentualne ciężkie prześladowania, uciski, na biedę, bezrobocie, na nienawiść świata czy bliskich, na wojny , krach czy inne tragedie możemy spojrzeć na dwa sposoby :
1) jak ateiści czy osoby z jakąś intelektualną, powierzchowną wiarą ale bez żywej relacji z żywym Jezusem Chrystusem nie polegając na nim we wszystkim

2) spojrzymy jak prawdziwi uczniowie, wiedząc że za doczesnymi ciemnymi chmurami jest nieśmiertelny JEZUS CHRYSTUS - Słońce Sprawiedliwości. 

Zamiast pytać dlaczego to czy tamto się stało, dlaczego spotkało mnie to czy tamto - lepiej wtedy odrzucić takie myśli, pytania, przypomnieć sobie o miłości Bożej i modlić się o pokój ducha, o mądrość o zwycięstwo w duchowej bitwie. Modlić się o ducha Bożego - moc z wysokości aby mimo ciężkiego położenia, czynić dobro, przestrzegać przykazań miłości - bo żadne okoliczności nie usprawiedliwiają aby grzeszyć. Głód nie usprawiedliwia przed kradzieżą jedzenia. Jesteśmy prochem, tchnienie, parą, trawą - albo ufamy w każdych okolicznościach PANU JEZUSOWI i jesteśmy tylko mu posłuszni, i pamiętamy o zmartwychwstaniu, życiu wiecznym w Nowym Jeruzalem albo ufamy swemu przewrotnemu sercu, swoim myślom, swoim emocjom i odpadamy.
Wielu chrześcijan w trakcie m.in przyszłego "początku boleści" i następnych wydarzeń zgorszy się ciężkimi czasami, prześladowaniami i odpadną od JEZUSA CHRYSTUSA albo pójdą na równie śmiertelny kompromis ze światem, religiami. 

" Ale to wszystko dopiero początek boleści. (9) Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego. (10) I wówczas wielu się zgorszy i nawzajem wydawać się będą, i nawzajem nienawidzić." - Ewangelia Mateusza 24:8-10 BW

"A posiany na gruncie skalistym, to ten, kto słucha słowa i zaraz z radością je przyjmuje, (21) ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszy" - Mateusza 13:20-21 BW

Podsumowując :

"
Między innymi w czasie tragedii, wypadków, śmierci czy innych utrapień nie należy słuchać swojego serca, przez które szatan może podpowiadać że dane wydarzenie to wina Pana Jezusa lub Jego niemoc. Przez takie czy inne podszepty zły może próbować zniszczyć wiarę chrześcijanina i odciąć go od zbawienia w Panu Jezusie. Należy odrzucić złe myśli, niewiarę a patrzeć zawsze na miłość Chrystusa okazaną na Golgocie i patrzeć na wszystko z perspektywy obietnicy zmartwychwstania i życia wiecznego. Chrześcijanin nie może patrzeć na śmierć, utrapienia oczami ateisty ale pamiętać o zmartwychwstaniu, wieczności, Bożej miłości. Nie wszystko musimy rozumieć, wiedzieć ale zawsze musimy trwać w wierze i ufać Panu Jezusowi a nie swemu przewrotnemu sercu. Nawet jeśli niczego nie rozumiemy to i tak musimy ufać, wierzyć ale nigdy swojemu sercu ale Panu Jezusowi.
" Podstępne jest serce, bardziej niż wszystko inne..." - Księga Jeremiasza 19:9 BW
"Kto ufa własnemu sercu, ten jest głupi..." - Księga Przysłów Salomona 28:26 BW

" Uważajcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was przewrotnego serca niewiary, które by odstępowało od Boga żywego" - list do Hebrajczyków 3:12 Uwspółcześniona Biblia Gdańska




"Któż nas odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?
36 Jak jest napisane: Z powodu ciebie przez cały dzień nas zabijają, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.
37 Ale w tym wszystkim całkowicie zwyciężamy przez tego, który nas umiłował.
38 Jestem bowiem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani teraźniejsze, ani przyszłe rzeczy;
39 Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu." - list do Rzymian 8:35-39 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

czwartek, 28 sierpnia 2014

Boży superkomputer





    Jeśli ktoś uważa że wszechświat, życie, ludzie to dzieła przypadku to czy też wierzy że superkomputery są dziełem przypadku ?? że powstały same ??
Skoro mózg ludzki przewyższa wszystko co stworzył człowiek i będzie przewyższać to jak wielką wiarę lub ignorancję trzeba mieć aby wierzyć, trzymać się kłamstwa teorii ewolucji. Prędzej uwierzę że superkomputery, samoloty, wieżowce i inne dzieła ludzkie powstają same niż uwierzę, że ludzki mózg powstał sam a nie jest cudem inżynierii Pana i Boga Jezusa Chrystusa. Religia ewolucyjna ma się dobrze a jeszcze lepiej miłość do grzeszenia, pieniędzy i bezbożnego/zbuntowanego świata - one są głównym powodem odrzucania PANA i BOGA JEZUSA CHRYSTUSA i niechętnemu uznaniu Jego dzieł w tym wszechświata i życia na czele z człowiekiem. "psalm 97 boskość Jezusa Chrystusa" - http://mieczducha888.blogspot.com/2014/09/psalm-97-boskosc-jezusa-chrystusa.html

Nawet jeśli za kilka lat zbudowany zostanie superkomputer który dorówna mózgowi to nie będzie przeczyć że mózg jest cudem inżynierii - najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie



Wszystkie superkomputery razem wzięty mają mniejszą moc obliczeniową niż mózg jednego człowieka. Jeszcze w 2010 roku moc obliczeniowa wszelkich urządzeń na świecie była mniejsza niż moc obliczeniowa mózgu jednego człowieka.

 Ludzki mózg na poziomie neuronów ma moc obliczeniową szacowaną na ok 1 exaflop = 1000 petaflopów a najszybszy obecnie superkomputer ma moc obliczeniową 33 petaflopy.


"Moc obliczeniowa wszystkich procesorów na świecie = jeden ludzki mózg" :  http://giznet.pl/moc-obliczeniowa-wszystkich-procesorow-na-swiecie-jeden-ludzki-mozg/


"40 minut pracy i 83 tys. procesorów, by symulować 1 sekundę aktywności fragmentu mózgu" - http://www.dobreprogramy.pl/40-minut-pracy-i-83-tys.-procesorow-by-symulowac-1-sekunde-aktywnosci-fragmentu-mozgu,News,45453.html : "To już przynajmniej konkretne liczby, dobrze obrazujące, jak wciąż dalecy jesteśmy od symulowania ludzkich mózgów w czasie rzeczywistym. Uczeni z japońskiego Okinawa Institute of Technology Graduate University oraz niemieckiego Forschungszentrum Jülich podjęli się próby symulacji aktywności największej jak do tej pory sieci neuronowej, wykorzystując do tego celu Fujitsu K computer – maszynę o mocy obliczeniowej 10,5 PFLOPS, zajmującą jeszcze w zeszłym roku pierwsze miejsce na liście Top500 superkomputerów.
Ponad 80 tysięcy procesorów Sparc64 VIIIfx (2 GHz, 8 rdzeni) i około 1 petabajt pamięci RAM pozwoliły na symulację jednej sekundy aktywności 1,74 miliarda komórek nerwowych, połączonych poprzez 10,4 biliona synaps. Połączenia międzyneuronalne wygenerowano losowo, przyznając każdemu z nich po 24 bajty pamięci dla utworzenia realistycznego modelu przekazywania sygnałów. Czas wyliczania tej symulacji jednej sekundy – około 40 minut."


http://www.wykop.pl/ramka/1606753/symulowali-1-ludzkiego-mozgu/ : "Skoro komputery pracujące w petaskali, takie jak komputer K, są w stanie symulować obecnie 1% ludzkiego mózgu, to oznacza, że będziemy mogli symulować pracę całego mózgu za pomocą komputerów pracujących w eksaskali, które prawdopodobnie pojawią się w kolejnej dekadzie - mówi lider projektu Markus Diesmann.
Jednak, jako że mózg jest znacznie bardziej złożonym systemem niż komputer, do jego pełnej symulacji potrzeba nie tylko olbrzymiej mocy obliczeniowej. Nie powinniśmy zatem oczekiwać, że za 10 lat pojawi się komputer zdolny dorównać ludzkiemu mózgowi."

"molekularne maszyny wszechmądrość Zbawiciela" : http://mieczducha888.blogspot.com/2014/11/maszyny-molekularne-wszechmadrosc.html

Oby tak było dziś i zawsze

"...przez śmiałe wystąpienie, jak zawsze, tak i teraz, uwielbiony będzie Chrystus w ciele moim, czy to przez życie, czy przez śmierć. (21) Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem" - list apostoła Pawła do Filipian 1:20b-21 Biblia Warszawska