Popularne posty

niedziela, 31 sierpnia 2014

kompromisowe czczenie demonów




Poniższa historyczna relacja z Korei, pokazuje kilka ważnych lekcji : pokazuje m.in że czczenie duchów japońskich czyli jak wiemy demonów, było ukazywane jako biblijny obowiązek wobec cesarza Japonii. Część protestantów i katolików uwierzyła tym kłamstwom i poszła na diabelski kompromis.
"Nie będziesz miał cudzych bogów obok mnie" - poddanie się władzy jest uzasadnione do momentu gdy prawo danego państwa czy zarządzenia nie występują przeciwko przykazaniom Bożym i woli Bożej. Jeśli dane zarządzenie, prawo zmusza chrześcijan do złamania jakiegoś przykazania, bycia nieposłusznym Jezusowi Chrystusowi to prawdziwy uczeń Pana Jezusa odmówi wykonania ludzkiego prawa, nakazu. Bez względu na koszty będzie posłuszny Panu i Bogu Jezusowi Chrystusowi ku chwale Ojca. Nawet gdyby takiego chrześcijanina miało to kosztować życie to będzie wierny do końca Jezusowi Chrystusowi. Nie wyprze się Go ani przez zwodniczy kompromis ani wprost. Chrześcijanie w pierwszych wiekach też musieli tylko szczyptę kadzidła rzucić do ognia który się palił na ołtarzu.Tylko tyle musieli zrobić i mogli być wolni. Prawdziwi uczniowie nie robili tego, wybierali wierność Chrystusowi za co otrzymywali karę śmierci lub inne ciężkie kary. Wiedzieli że nawet jeśli dla innych ludzi, z innych religii to nic wielkiego to dla nich byłoby to złamaniem przykazania, wyparciem się Jezusa Chrystusa. 
Gdybyśmy dożyli podobnych rzeczy, nigdy nie dajcie się oszukać, że oddanie komuś pokłonu itp rzeczy to tylko biblijna cześć dla władzy ustanowionej przez Boga. Taka nauka była i jest i będzie kłamstwem. 

Przyjaciele Daniela nie kłaniali się przed posągiem wzniesionym przez Nebukadnesara, a przecież też mogli sobie powiedzieć : "jeśli oddamy pokłon posągowi nie zrobimy nic złego, to tylko kawałek metalu, oddamy pokłon jako wyraz szacunku wobec władzy państwowej ustanowionej przez Boga. Wierzymy w prawdziwego Boga i Bóg zna nasze serca, On wie, że nie widzimy w tym posągu niczego boskiego, ale widzimy tylko metal. Po co mamy ginąć z tak błahego powodu jak oddanie pokłonu kawałkowi metalu. Wszyscy dookoła mówią, że to nie jest grzech ale tylko oddanie szacunku władzy ustanowionej przez Boga, a my szanujemy władze, więc oddamy pokłon i będziemy dalej służyć naszemu Bogu - Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba."
Ananiasz, Miszael i Azariasz jednak tak nie postąpili, wiedzieli, że pójście na kompromis to złamanie przykazania Bożego. Nie patrzyli na doczesne życie ale na życie wieczne. Bez względu na koszty chcieli być posłuszni Bogu i Jego przykazaniom. Tak samo będzie w przyszłości :

"A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi [podobiźnie - mój dopisek], ani nikt, kto przyjmuje znamię jego imienia. (12) Tu się okaże wytrwanie świętych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i wiary Jezusa" - Objawienie Jana 14:11-12 Biblia Warszawska 



 _________________________________________________________________________




Fragmenty książki opowiadającej losy chrześcijan w Korei północnej - tytuł : "Uciśnione Narody - Korea Północna"

"Kompromis : czczenie innych bogów" :

Najbardziej znaczący podział w kościele koreańskim pojawił się na tle oddawania pokłonów przed japońskimi świątyniami szintoistycznymi. Szintoizm był ściśle powiązany z japońską polityką i systemem władzy aż do zakończenia II wojny światowej. Według tej religii cesarz japoński miał pochodzić od bogów.
Wyznawcy szintoizmu wznoszą świątynie w wielu miejscach, które uważają za święte, takich jak wzgórza, źródła czy rzeki. Każda świątynia jest poświęcona jakiemuś Kami (bogu), który odpowiada na szczere modlitwy swoich wiernych. Wchodząc do świątyni, przekracza się przez Tori - specjalną bramę prowadzącą do bogów. Stanowi ona wyraźną granicę między światem materialnym, a nieskończonym światem bogów. Obrządki świątynne - które obejmują obmywanie, ofiary, modlitwy i tańce - są skierowane do boga.
Kiedy w 1910 roku Japonia zaanektowała Koreę, rząd japoński natychmiast nakazał japońskiemu kościołowi ogłosić, że akt ten był Bożą wolą dla Japonii i że nowy status Korei powinien zostać uznany przez wszystkich chrześcijan.
Władze Japonii zwróciły się także do japońskiego kościoła z prośbą o pomoc w kolonizacji Korei. Kościół miał wysłać japońskich misjonarzy do zakładania nowych kościołów i nauczania Koreańczyków właściwych japońskich wartości. W ramach procesu inkulturacji Japończycy domagali się, by Koreańczycy okazywali szacunek japońskim duchom, kłaniając się przed świątyniami szintoistycznymi.
Przedstawiono to jako obywatelski obowiązek pozbawiony duchowych implikacji. Jednak szintoizm upamiętnia w ten sposób jedność bogini słońca i cesarza i przedstawia cesarza jako żywego boga. Kościół japoński o wiele wcześniej przyjął kompromisowe stanowisko, usprawiedliwiając biblijnie swoją uległość jako obywatelski obowiązek szanowania cesarza. Nie była to zatem cześć oddawana bożkom.


Kiedy japońscy misjonarze przybyli do Korei, zaczęli propagować tę niebiblijną teologię wśród koreańskich chrześcijan.
Cztery lata po zajęciu Korei Japonia wydała zarządzenie, zgodnie z którym wszyscy uczniowie szkół publicznych byli zobowiązani składać pokłon przed świątyniami szintoistycznymi. Następnie, kontynuując swoje imperialistyczne podboje w Mandżurii i Chinach, zaczęła nakładać obowiązek kultu szintoistycznego na wszystkich obywateli na okupowanych ziemiach. Wprowadzono też przymusowy pobór do wojska i nakaz pracy.
Ponieważ wykształceni na sposób zachodni Koreańczycy byli zbyt niebezpieczni dla ich planów, Japończycy obrali sobie za cel chrześcijańskie szkoły, a w następnej kolejności koreańskich chrześcijan. Kiedy policja wtargnęła do jednego z kościołów, wyraziła swoje stanowisko bardzo zwięźle : "Czcicie już trzech swoich bogów : Ojca, Syna i Ducha Świętego...My was prosimy, abyście dodali czwartego - cesarza. To przecież nic wielkiego !".
Niektóre chrześcijańskie instytucje wolały zamknąć swoją działalność niż pójść na kompromis. Inne obawiały się, że taka decyzja pozbawi Koreę świadków chrześcijaństwa, więc starały się współpracować z okupantem, licząc na to, że w ten sposób uda się im nadal działać i głosić ewangelię. Niektóre próbowały dokonywać rozgraniczenia między politycznym charakterem obrządków wyrażających lojalność względem Japonii, a religijnym charakterem kultu cesarza. Granica była jednak bardzo cienka.
Prezbiterianie z północy byli bardzo negatywnie nastawieni do szintoizmu. Australijscy prezbiterianie postanowili nie oddawać pokłonu przed świątyniami szintoistycznymi i w lutym 1936 roku zaczęli zamykać swoje szkoły.


Katolicy ogłosili, że zaakceptują warunki jako obywatelski obowiązek i w maju tego samego roku zaczęli składać pokłony przed świątyniami. Prezbiterianie z południa 2 lutego 1937 roku oficjalnie odrzucili nakaz władz japońskich, zamykając tym samym pięć swoich szpitali, otwartych zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
17 czerwca 1937 roku metodyści zaakceptowali obrządek szintoistyczny jako obywatelski akt szacunku względem cesarza. Kanadyjscy prezbiterianie postąpili podobnie, dzięki czemu mogli nadal prowadzić swoje szkoły. Gorąca debata wśród chrześcijan i rozmaite podejmowane przez nich decyzje niosły ze sobą wiele podziałów wśród pastorów, liderów i denominacji. Japończycy wykorzystali te podziały, by przymuszać kolejne kościoły do podporządkowania się kultowi szintoistycznemu.
9 września w kościele Seo-mooneui w Pjongjangu odbyło się historyczne spotkanie Zgromadzenia Ogólnego Prezbiterian, na którym obecnych było 193 delegatów, a wśród nich 86 pastorów, 85 starszych zborów i 22 misjonarzy.
Każdy z delegatów został przesłuchany przez japońską policję, zanim pojawił się na spotkaniu. Usłyszał, że zostanie podjęta uchwała popierająca kult szintoistyczny i głosowanie przeciwko niej nie będzie tolerowane. Niektórzy po spotkaniu z policją postanowili zrezygnować z udziału w zgromadzeniu, lecz policja nie pozwoliła im wstrzymać się od głosu i siła eskortowała ich do kościoła. Pod tak silną presją zgromadzenie zagłosowało za oddawaniem pokłonu przed świątyniami szintoistycznymi, nie pozwalając na debatę czy wyrażenie innych poglądów. Shim Ik-hyun ze wspólnoty pastorów z Pjongjangu zaproponował, by wszyscy uczestnicy zgromadzenia udali się do świątyni szintoistycznej w Pjongjangu. W południe wiceprezes organizacji zaprowadził 23 przywódców prezbiteriańskich do świątyni na obrządek złożenia pokłonu bóstwu.
Ten historyczny kompromis ośmielił Japończyków, którzy tym bardziej tępili wszelkie przejawy sprzeciwu w koreańskich kościołach.
Wielu koreańskich chrześcijan uważa, że dało to początek prześladowaniom i uciskowi, jakim do dzisiaj są poddawani wyznawcy Chrystusa w Korei Północnej. Obecnie w miejscu, w którym odbyło się Zgromadzenie Ogólne Prezbiterian, stoi potężny Kim Ir Sena.


Wielu koreańskich chrześcijan było przeciwnych kultowi szintoistycznemu, mimo że przywódcy ich kościołów poszli na kompromis

Ci, którzy okazywali sprzeciw, byli aresztowani i wielu z nich zmarło w więzieniach. Inni rezygnowali z cierpienia i akceptowali kult szintoistyczny jako obywatelski rytuał. Było to szczególnie powszechne wśród zwolenników teologii liberalnej. Wielu znanych pastorów i liderów dokładało wszelkich starań, by zadowolić Japończyków.
Kościół idący na kompromis przestał być wspólnotą wiary
,
a stał się narzędziem japońskiej machiny propagandowej promującej japoński imperializm. Majątek kościoła ,,przekazywano,, Japończykom, aby mieli środki na produkcję broni. Kolekty były przeznaczone na zakup samolotów bojowych. Niektóre kościoły przymuszano do sprzedaży ziemi i nieruchomości w celu finansowania zbrojeń. 40 budynków kościelnych, w tym Nam-san-hyun w Pjongjangu, sprzedano razem z ziemią, by opłacić wymaganą składkę na fundusz wojenny. 


Kościół koreański został podzielony, a jego część świadomie podporządkowała swój duchowy autorytet bożkom Japonii.

Wraz z kompromisową postawą tak wielu chrześcijan wzmagały się prześladowania w stosunku do tych, którzy wciąż odmawiali oddawania pokłonu bożkom. 

 W latach poprzedzających II wojnę światową zamknięto ponad dwieście kościołów, a dwa tysiące chrześcijan osadzono w więzieniach. Pięćdziesięciu pastorów było bestialsko torturowanych za to, że odmówili złożenia pokłonu według obrządku szintoistycznego. Sporo chrześcijan zeszło do podziemia, uciekając w góry lub praktykując swoją wiarę w odosobnieniu.
Chociaż niektórzy misjonarze podporządkowali się się kultowi szintoistycznemu, wielu było nieugiętych w swoim sprzeciwie. Wśród nich również powstawały podziały. Gdy wojna ogarnęła cały świat, rząd Stanów Zjednoczonych rozkazał wszystkim Amerykanom, również misjonarzom, aby opuścili Koreę. Japończycy również naciskali na misjonarzy, aby wyjechali, postrzegając ich jako ,,zagranicznych szpiegów". 11 listopada 1940 roku pierwsza grupa 160 misjonarzy wraz z 49 dziećmi opuściła Koreę. Czterdziestu kolejnych zostało deportowanych w kwietniu 1941 roku. Po wyjeździe misjonarzy przywództwo kościoła pozostało w rękach Koreańczyków. Rząd japoński nadal usiłował nakłonić liderów do współpracy i prześladował tych, którzy odmówili.

W czerwcu 1943 roku liderzy kościoła z całego kraju wzięli udział w pierwszym zgromadzeniu przywódców marionetkowego Kościoła o nazwie Korean Christian Church of Japanese Christianity.
W czasie sesji rozpoczynającej zjazd kapłan szintoistyczny zaprowadził liderów chrześcijańskich nad rzekę Han w celu odbycia rytuału oczyszczenia. Mimo takich ceremonii i spotkań okupanci japońscy nigdy nie zaufali koreańskim chrześcijanom.
Japoński gubernator Korei tak powiedział do pewnego obserwatora : "Istnieje tylko jedna czterystutysięczna armia tych, którzy nie obawiają się śmierci. To chrześcijanie".
Z powodu braku zaufania ze strony Japończyków wielu pastorów aresztowano, włącznie z tymi, którzy współpracowali z okupantem i składali pokłony w świątyniach."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz