Popularne posty

niedziela, 7 września 2014

Czy dziękujesz przed posiłkiem ?


 o modlitwie przed posiłkami, o  strachu przed ludźmi

Jeśli nawet tylko niektórzy katolicy zwracają na to uwagę, zachęcają do tego i czynią tak - dziękując Panu Jezusowi za posiłek to tym bardziej powinni moim zdaniem robić tak ci, którzy uważają się za biblijnych chrześcijan i którzy uważają, że rzymski katolicyzm błądzi w wielu swych naukach. Rzeczywiście KRK błądzi ale jeśli jakiś katolik czuje potrzebę dziękować za dar Boży, i ma odwagę tak czynić w każdym miejscu i okolicznościach http://www.fronda.pl/blogi/miroslaw-salwowski/i-ty-zacznij-modlic-sie-przed-jedzeniem,3668.html - to mi jest wstyd, bo ja dopiero zaczynam dziękować na głos przed posiłkiem. Od jakiegoś czasu wiem, że wstydziłem się tak robić albo prędzej bałem się ludzi - ich zdziwienia, szyderstwa, pytań, kpin, czy innych podobnych rzeczy.
Dziękowałem w duchu ale nie ustami. W taki sposób nie da się świadectwa, nie daje się dobrego przykładu - tym bardziej jeśli ktoś wie, że jesteś chrześcijaninem a siadasz do stołu i jesz jakby nigdy nic, jakby jedzenie nie było darem Bożym.
 Nie było żadnego świadectwa w takim moim działaniu, ale prędzej dawanie złego przykładu - bo ktoś może sobie pomyślał : "on chrześcijanin nie dziękuje za jedzenie, więc nie trzeba dziękować" , albo może pomyślał ktoś : "co z niego za chrześcijanin, skoro przed posiłkiem nawet nie dziękuje".

Nikt w domu czy w pracy nie dziękował, nie dziękuje za jedzenie ale to tym bardziej mnie nie usprawiedliwia. Obecnie nie pracuje ale zacząłem w domu dziękować na głos za jedzenie. Może dla kogoś to drobnostka ale nie każdy był zawsze otwarty.
W starym życiu byłem bardzo zamknięty w sobie, ekstremalnie niekontaktowy z ludźmi, zakompleksiony, bardzo zamknięty na rozmowy z ludźmi - nawet z rodziną. Stary człowiek jeszcze nie umarł całkiem, nie został ukrzyżowany całkowicie w tych obszarach. To również mnie nie usprawiedliwia, wiem, że ze świadomością pełną jeśli teraz będę się bał, wstydził podziękować przed ludźmi za jedzenie, czy w jakiś inny sposób zaprzeć się Pana Jezusa, co mi się zdarzało np przez przemilczenie tematu mojego nawrócenia, całkowitych zmian poglądów na życiu, - więc jeśli dalej będę tak robił to będę odrzucony.
"Kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym rodem, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi" - Ewangelia Marka 8:38 Biblia Warszawska 

"Powiadam wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi. (9) Kto zaś zaprze się mnie przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed aniołami Bożymi" - Łukasza 12:8-9 - zrozumiałem że jeśli przed rodziną wstydzę się czy boję choćby podziękować na głos za jedzenie to tym bardziej będę się wstydził albo bał przed obcymi ludźmi, a jeszcze bardziej będę się wstydził albo bał gdyby przyszły prześladowania, ucisk. Choć wydaje mi się teraz, że w ucisku, podczas prześladowań byłoby łatwo opowiedzieć się za Panem Jezusem to raczej jest to złudne mniemanie, takie jak miał Piotr, który też sądził, że się nie zaprze. Jeśli nie jestem wierny w małym jak np  - modlitwa przed jedzeniem czy wyznanie wiary, powiedzenie o nawróceniu znajomym to tym bardziej nie będę wierny w większych rzeczach i w wielkich.

Piszę o tym bo ktoś ma może ma podobny problem wstydzenia się czy strachu przed ludźmi, przed ich opiniami, przed kpiną, szyderstwem czy wyzwiskami itp rzeczami. Możliwe, że na wyrost oceniamy sytuację. Szyderczy czy nienawistne zachowania będą się nasilać ale jeśli mamy pójść za Panem Jezusem, jeśli mamy brać na sienie codziennie swój krzyż, zapierać się siebie i naśladować Pana to nie możemy patrzeć na ludzi - co sobie pomyślą, co powiedzą i co zrobią ale oddawać chwałę Bogu i pełnić wolę Bożą, składać dobre świadectwo również ustami. 
"Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości. (8) Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą Boga" - 1Tymoteusza 1:7-8

"Tak więc czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego robicie, wszystko róbcie ku chwale Boga" - 1 Koryntian 10:31 Uwspółcześniona Biblia Gdańska 
"Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was" - 1 Tesaloniczan 5:18 BW
" Wziąwszy zaś te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił je, rozłamał i dawał uczniom, by kładli przed ludem." - Łukasza 9:16 BW
" I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje, które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją" - Łukasza 22:19 BW
 "którzy zabraniają zawierania związków małżeńskich, przyjmowania pokarmów, które stworzył Bóg, aby wierzący oraz ci, którzy poznali prawdę, pożywali je z dziękczynieniem. (4) Bo wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre, i nie należy odrzucać niczego, co się przyjmuje z dziękczynieniem; (5) albowiem zostają one poświęcone przez Słowo Boże i modlitwę. (6) Gdy tego będziesz braci nauczał, będziesz dobrym sługą Chrystusa Jezusa, wykarmionym na słowach wiary i dobrej nauki, za którą poszedłeś" - 1 Tymoteusza 4:3-6 BW
" kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu" - Rzymian 14:6 BW - co powiedzieć ? biada mi jeśli nie będę dziękował za Boże dary i będę trwał w tchórzostwie.
"A to powiedziawszy, wziął chleb i podziękował Bogu wobec wszystkich, a gdy złamał, zaczął jeść. 36 Wtedy wszyscy nabrali otuchy i posilili" - Dzieje Apostolskie 27:35-36 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

"Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga" - Objawienie Jana 21:8 - słowo bojażliwych to DEILOS - strong 1169 - od tego przymiotnika wywodzi się rzeczownik DEILIA - 1167: tchórzostwo, bojaźń - i ten rzeczownik jest użyty w 1 Tymoteusza 1:7 gdzie Paweł mówi do Tymoteusza aby się nie wstydził ponieważ nie dał nam Bóg ducha bojaźni(deilia). Więc jak wiele wskazuje bojaźliwi z Objawienia Jana 21:8 to również ci, którzy ze wstydu, czy strachu będą się zapierać Pana Jezusa, a więc jeśli będę trwał w strachu przed opinią i reakcją ludzi to będzie źle. 
Modlę się o odwagę, o to aby nie zważać na opinię, reakcję i słowa ludzi. Wiem, że będzie dobrze, ale muszę modlić się i wbrew "własnemu ja" przełamywać strach czy wstydzenie się a Pan Jezus będzie napełniał mnie swym duchem i wyprowadzi na wolność od bojaźni, wstydzenia się, tak jak wyprowadził mnie z mnóstwa innych grzechów. "Pan zaś jest tym Duchem, a gdzie jest Duch Pana, tam i wolność" - 2 Koryntian 3:17 UBG
Jeśli ktoś ma czas i chęć to może się modlić za mną, abym był uwolniony od wszelkiego co złe w mym życiu w tym od bojaźni. Chciałbym z radością, z serca dziękować a nie że tak trzeba albo z nożem na gardle, ale z serca - wiem że Pan Jezus może zmienić to.
Pewnie wielu chrześcijan może mieć podobne stany - ja się modlę za całym ciałem Chrystusowym o wszystko co dobre w perspektywie wieczności i wszystko co potrzebne aby pełnić wolę Bożą i być bez skazy, nagany ale w pokoju znalezionym. 
Może ktoś w ogóle się nie zastanawiał na dziękczynieniem przed jedzeniem i może ten wpis może też mu się przyda i będzie na chwałę Ojca i Syna, także zacznie dziękować.





http://www.fronda.pl/blogi/miroslaw-salwowski/i-ty-zacznij-modlic-sie-przed-jedzeniem,3668.html
- fronda ma prokatolickie poglądy, wspiera nauki katolickie ale mimo tego zacytuję kilka rzeczy, z tego artykułu.
Cytuję : "Nie ukrywajmy tego. Ogromna większość Polaków-katolików nie modli się przed i po jedzeniu. W gronie rodzinnym czyni to może 1 procent polskich katolików. Gdy znajdujemy się pośród innych, a więc w pracy, barze czy restauracji, ten wskaźnik maleje zapewne poniżej 0,1 procenta. Powodów tego stanu rzeczy jest dużo i mają one różnorodny charakter (historyczny, kulturowy, a także stricte osobisty) .......... Modlitwa przy posiłku w miejscu pracy, barze, restauracji i innych miejscach publicznych, to jeden z najtrudniejszych do zrealizowania postulatów. Sam nieraz widziałem, jak ludzie, którzy modlili się przed jedzeniem, gdy byli w wąskim gronie swej rodziny lub znajomych, nagle rezygnowali z tego, gdy tylko znajdowali się poza bezpieczną przystanią własnego domu. Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Zapewne różne. Niektórym osobom modlitwa przy posiłku w miejscach publicznych kojarzy się z jakąś religijną ostentacją, jeszcze inni boją się wprawić w zakłopotanie swych znajomych i bliskich, sądząc, że w ten sposób ludzie, ci zostaną urażeni lub nie będą wiedzieć, w jaki sposób mają się zachować. Najczęstszą jednak przyczyną dla której pobożni katolicy wzdragają się przed modlitwą przy stole w miejscach publicznych jest ludzki strach. Jest to strach przed ukradkowymi spojrzeniami innych ludzi, jawną bądź zamaskowaną kpiną lub szyderstwem z naszej postawy, byciem naznaczonym jako "religijny dziwak". Jeszcze inną odmianą tego strachu jest obawa, iż tego rodzaju przyznanie się do wiary w Jezusa, utrudni nam dotychczasowe w miarę "swobodne" życie. Wiemy lub przeczuwamy, iż z momentem tego rodzaju chrześcijańskiego "wyjścia z podziemia" nasi znajomi będą baczniej i uważniej przyglądać się temu, jak żyjemy. Jeśli do tej pory śmiałeś się z dowcipów o rozpuście, używałeś wulgarnej mowy, okłamywałeś szefa, to po tym, jak zaczniesz modlić się w obecności innych przed posiłkiem (nie rezygnując ze swych niemoralnych zwyczajów) jeszcze bardziej zaczniesz czuć się jak zakłamany hipokryta, która "modli się pod figurą, a diabła ma za skórą". Trudniej będzie ci czynić zło w obecności innych osób, gdyż ich spojrzenia, a często też słowa, będą cię oskarżać o zakłamanie i sprzeczność między życiem a wiarą. Wielu zatem nie modli się przed jedzeniem w obecności innych osób, by móc się czuć swobodniej w swym złym i występnym życiu. Cóż można odpowiedzieć na tego rodzaju obiekcje?
 Oczywiście nie jest dobrze, gdy nasza modlitwa staje się jakąś ostentacją i stoi za nią pragnienie, by ludzie nas za to chwalili i podziwiali. Tego rodzaju postawę faryzeuszów potępił nasz Pan Jezus Chrystus mówiąc o tych, którzy modląc się, wystają na rogach ulic po to, by byli widziani przez ludzi (por. Mt 6, 5). Czy to jednak oznacza, że każda publiczna modlitwa i każde publiczne wyznanie wiary jest złe? Oczywiście, że nie. Wszak na kartach Biblii nieraz czytamy o tym, iż Pan Jezus, Apostołowie, prorocy i patriarchowie modlili się także w obecności innych ludzi.........Złe nie jest zatem modlenie się w miejscu publicznym, ale pragnienie, byśmy byli z tego powodu chwaleni, podziwiani i szanowani przez innych ludzi. Z powodu modlitwy przy posiłku, zwłaszcza dziś, możemy być jednak bardziej krytykowani aniżeli chwaleni, bardziej wyśmiewani niźli szanowani i podziwiani. Dlatego, jeśli ktoś myśli, iż ujawnienie się z tym zwyczajem, przyniesie mu doczesną glorię chwały, najprawdopodobniej szybko się rozczaruje. Choć troska o to, byśmy nie czynili z naszej modlitwy jakiegoś widowiska jest z pewnością ważna, nie mniej ważne jest byśmy nie wstydzili się swej wiary w Pana Jezusa. Jeśli uważamy za rzecz dobrą, podziękować naszemu Panu za pokarm w domu, to dlaczego mielibyśmy nie czynić tego w obecności innych osób? Co byśmy powiedzieli o mężu, który co prawda rozmawiałby ze swą żoną w domu, ale poza domem nie odzywałby się do niej nawet jednym zdaniem? Czy nie pomyślelibyśmy, iż coś w ich małżeństwie poważnie nie szwankuje, skoro poza mąż poza domem zachowuje się tak, jakby nie znał swej żony? Słowa Zbawiciela i św. Pawła o tym, iż: "Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie" (Mt 10, 33); (nie należy) "wstydzić się … świadectwa Pana" (2 Tm 1, 8) są zbyt ważne, by je lekceważyć. Jeśli jednak, ze względu na przewidywane, przykre dla nas, reakcje innych ludzi, rezygnujemy ze zwyczaju, który w zaciszu swego domu praktykujemy, to jakie świadectwo dajemy swemu Zbawicielowi? Czy nasze postępowanie nie oznacza jakiejś formy zapieranie się Jego Imienia? Jeśli dziś paraliżuje nas strach przed czyimś śmiechem, złośliwą uwagą czy choćby spojrzeniem w którym maluje się zdziwienie, to w jaki sposób mamy przygotować się na o wiele bardziej dokuczliwe i srogie prześladowania, które muszą nas spotkać, jeśli tylko będziemy chcieli iść śladami Pana Jezusa? (por. Jn 15, 20).  A co z faktem, iż od momentu tego modlitewnego "wyjścia z chrześcijańskiego podziemia" ludzie będą znacznie bardziej pilnie i krytycznie obserwować twoje postępowanie? Powinieneś się z tego tylko cieszyć. Ludzie ci mogą być bowiem dawno zagłuszanym przez ciebie głosem twego sumienia, który wzywa cię do zerwania z pewnymi złymi nawykami i upodobaniami.Jeśli jest zatem tyle argumentów za modlitwą przy posiłku, dlaczego tego nie czynić? "

.

3 komentarze:

  1. Ja z tym też mam ogromny problem modlę się za ciebie Dominiku każdego dnia żeby Jezus Chrystus zabrał od ciebie jaki od innych ludzi te wszystkie wady duchowe ale wierzę że dzięki naszemu Panu Zbawicielowi osiągniemy to o co go prosimy jeżeli robimy to z serca to na pewno nas nie zostawi w potrzebie ja w swoim życiu to nie tylko z tym mam blokadę żeby się otworzyć ale z innymi rzeczami które są we mnie i chciał bym się z jakąś osobą podzielić moimi sprawami uczuciowymi to taka blokada załącza mi się w środku że nie jestem w stanie nawet słowa z siebie wydusić ale na tym własnie polega praca nad sobą tylko pytanie też jest ile nam tego czasu jeszcze zostało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za modlitwy i dobre słowo. Również się za Tobą modlę. Pan przemienia mnie i wzmacnia. W duchu Chrystusowym wszystko jest możliwe - apostołowie gdy Pan został aresztowany pouciekali wystraszeni a Piotr trzy razy się zaparł. Ale w Dziejach Apostolskich ci sami ludzie napełnieni duchem świętym, mocą z wysokości byli innymi ludźmi - z odwagą głosili Ewangelię, Słowo Boże. Ten sam Piotr który niedawno się zaparł z odwagą głosił prawdę :

      "A następnego dnia zebrali się w Jerozolimie ich przełożeni i starsi, i uczeni w Piśmie (6) oraz Annasz, arcykapłan, i Kaifasz, i Jan, i Aleksander, i wszyscy, ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. (7) I postawiwszy ich pośrodku, pytali się: Jaką mocą albo w czyim imieniu to uczyniliście? (8) Wtedy Piotr, pełen Ducha Świętego, rzekł do nich: Przełożeni ludu i starsi! (9) Jeżeli my dziś jesteśmy przesłuchiwani z powodu dobrodziejstwa wyświadczonego człowiekowi choremu, dzięki czemu został on uzdrowiony, (10) to niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście, którego Bóg wzbudził z martwych; dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami. (11) On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. (12) I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni. (13) A widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się; poznali ich też, że byli z Jezusem; (14) patrząc zaś na człowieka uzdrowionego, który stał z nimi, nie wiedzieli co odpowiedzieć. (15) Kazali im tedy opuścić Radę Najwyższą i naradzali się między sobą, (16) mówiąc: Cóż poczniemy z tymi ludźmi? Wiadomo przecież wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, że dokonali oczywistego cudu, i nie możemy temu zaprzeczyć; (17) lecz aby się to między ludem jeszcze bardziej nie rozeszło, zagroźmy im, aby w tym imieniu więcej do nikogo z ludzi nie mówili. (18) I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali w imieniu Jezusa. (19) Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej was słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie; (20) my bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy. (21) A oni zagrozili im ponownie i zwolnili ich, nie znajdując nic, za co by ich ukarać, a to ze względu na lud; wszyscy bowiem wysławiali Boga za to, co się stało; (22) bo człowiek, na którym dokonał się ten cud uzdrowienia, miał ponad czterdzieści lat. (23) A gdy zostali zwolnieni, przyszli do swoich i opowiedzieli wszystko, co do nich mówili arcykapłani i starsi. (24) Ci zaś, gdy to usłyszeli, podnieśli jednomyślnie głos do Boga i rzekli: Panie, Ty, któryś stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, (25) któryś powiedział przez Ducha Świętego ustami ojca naszego Dawida, sługi twego: Czemu wzburzyły się narody, A ludy myślały o próżnych rzeczach? (26) Powstali królowie ziemscy i książęta zebrali się społem przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego. (27) Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, (28) aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało. (29) A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje, (30) gdy Ty wyciągasz rękę, aby uzdrawiać i aby się działy znaki i cuda przez imię świętego Syna twego, Jezusa. (31) A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże." - Dzieje Apostolskie 4:5-31


      ostatni werset mówi : "napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże "

      Usuń
  2. Powiem Tobie, że kiedyś oglądałem film s-f "Księga Ocalenia" i tam w pewnym momencie główny bohater modli się przed jedzeniem i zrobił to w taki sposób, że mi jako chrześcijaninowi było głupio. Nasz Zbawiciel i Nauczyciel Jezus pokazuje nam pewne rzeczy i w ten sposób nas uczy. Naszym zadaniem jest wsłuchać się w Jego głos i go naśladować, a że nie wszystko od razu usłyszysz to inna sprawa. Z czasem jak poznaję Boga Ojca i Jezusa widzę rzeczy których wcześniej nie widziałem, ale dzięki temu możemy wzrastać.
    pozdrawiam w Jezusie ;)
    Wojtek

    OdpowiedzUsuń