poniedziałek, 8 września 2014

biblijna archeologia Ewangelista Łukasz



http://zbawieni.com/showthread.php?tid=334 - w tym linku jeszcze więcej dowodów na naukową wiarygodność Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich



" Nie ma takiego archeologicznego odkrycia, które zaprzeczyłoby choćby jednemu zdaniu z Biblii – napisał prof. Nelson Glueck, zapewne największy izraelski archeolog1. Dzięki wykopaliskom znamy miliony szczegółów. Samych tylko miejsc wspomnianych w Biblii odkryto już około 30 tysięcy! Nie znaleziono niczego sprzecznego z jej zapisem.
Jeszcze w XIX wieku krytycy mogli twierdzić, że Hetyci, król Sargon czy Baltazar, wymienieni w Starym Testamencie, nigdy nie istnieli, że opis czasów patriarchów jest anachronizmem, a wielkość Asyrii i potęga króla Dawida są mocno przesadzone. Ale XX-wieczne wykopaliska wykazują coś innego: Hetyci byli wielkim starożytnym ludem, Sargon był królem potężnego imperium asyryjskiego, Baltazar władał Babilonem, zwyczaje patriarchów zgadzają się w drobnych szczegółach z biblijnym opisem, zaś dom Dawida był liczącą się w X wieku p.n.e. dynastią. Podobne przykłady można mnożyć.
            Czy Nowy Testament cechuje się podobną wiarygodnością w świetle wykopalisk? Weźmy pod lupę Ewangelię Łukasza i napisane przez niego Dzieje Apostolskie, gdyż księgi te obfitują w historyczne dane o osobach, datach i wydarzeniach.
·         Krytycy uważali, że Łukasz mylił się, nazywając przywódcę Filippi praetorem, gdyż miastem tym rządzili duumviris, ale okazało się, że ewangelista miał rację, gdyż tytuł praetora przysługiwał zarządcom rzymskich kolonii.
·         Łukasz użył wobec Galiona tytułu prokonsul, co uważano za błąd, dopóki nie odkryto takiej samej inskrypcji w Delfach.
·         Wobec władz Tesalonik Łukasz użył tytułu politarch, który zanegowano, jako że nie występował w starożytnej literaturze. Po odkryciu kilku inskrypcji odnoszących go właśnie do władz Tesalonik, uczeni zmienili zdanie.
·         Łukasz nie wymienił Ikonium wśród miast Likaonii, co poczytano mu za błąd, ponieważ Cyceron wymienił je wśród miast likaońskich. Tymczasem William Ramsay natrafił na monument, który traktuje Ikonium jako miasto frygijskie, co też potwierdziły późniejsze wykopaliska.
·         Łukasz napisał, że Lizyniasz był tetrarchą Abilene około 27 roku, co przez ponad sto lat było przedmiotem krytyki uczonych, gdyż Lizyniasz był znany jako żyjący pół wieku wcześniej władca Chalkis! Kiedy jednak odkryto inskrypcje z czasów Tyberiusza (14-37), które wymieniały imię i urząd Lizyniasza, tetrarchy rezydującego w Abilene (tak jak sprawozdał Łukasz), stało się jasne, że było dwóch władców o tym samym imieniu.
·         Łukaszowi zarzucano, że popełnił błąd, gdy pisząc o narodzinach Jezusa w Betlejem, połączył ówczesny spis ludności z osobą Kwiryniusza, który przeprowadził spis w 6-7 roku n.e., a więc wiele lat po narodzinach Jezusa. Błąd nie tkwił jednak w sprawozdaniu Łukasza, lecz w tłumaczeniu z greckiego. Znawca tego języka, prof. Nigel Turner z uniwersytetu w Edynburgu, zwrócił uwagę, że greckie słowo protos poprzedzone dopełniaczem nie znaczy ‘pierwszy’, lecz ‘przed’. Zamiast „pierwszy spis za namiestnika Kwiryniusza” tłumaczenie powinno brzmieć: „przed spisem za namiestnika Kwiryniusza”3.
            Łukasz wymienił w swej ewangelii 32 kraje, 54 miasta, 9 wysp oraz imiona wielu władców. Prof. William Ramsay, który skonfrontował te wzmianki z rzeczywistością, nie doszukał się w nich ani jednej pomyłki! Ramsay, wykładowca uniwersytetu w Aberdeen, znawca starożytnej historii i geografii, zwłaszcza nowotestamentowej, początkowo był sceptykiem przekonanym, że Pismo Święte zawiera liczne nieścisłości. Zorganizował wyprawę do Azji Mniejszej i Palestyny, aby wykazać, że Biblia była produktem ambitnych mnichów, a nie pisarzy natchnionych przez Boga. Uważając Ewangelię Łukasza i opisane w Dziejach Apostolskich podróże misyjne apostoła Pawła za najmniej wiarygodne pisma Nowego Testamentu, spędził 15 lat, badając wymienione w nich miejsca. W efekcie powstała książka, która spotkała się z furią sceptyków, gdyż ku ich wielkiemu zaskoczeniu Ramsay dowodził, że materiał archeologiczny potwierdza wiarygodność Nowego Testamentu, a Łukasz powinien zająć miejsce wśród największych historyków4. Skoro Łukasz był tak rzetelny w drobiazgach geograficznych i historycznych, które nie miały większego znaczenia dla jego narracji, trudno spodziewać się po nim niefrasobliwości, gdy pisał o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu swego Mistrza!
            Jeszcze więcej wsparcia ze strony wykopalisk otrzymała najbardziej atakowana Ewangelia Jana. Podejrzliwość krytycznych uczonych brała się stąd, że Jezus występuje w niej jako Bóg, a trudno było im uwierzyć, że już apostołowie tak rozumieli naturę swego Mistrza. Co więcej, Ewangelia Jana wymienia miejsca nieznane z innych przekazów. Twierdzono więc, że nie mogła powstać w czasach apostolskich, skoro jej autor myli się co do geografii Judei. Na przykład Jan podaje, że Jezus uzdrowił sparaliżowanego człowieka przy sadzawce zwanej Betezda, która miała pięć krużganków. Zarzucano, że takiego miejsca nie było w Jerozolimie, gdyż nie wspominał o tym Stary Testament, Józef Flawiusz ani inne starożytne źródła. Tymczasem niedawno odkryto Betezdę w Jerozolimie. Przez wieki nikt o niej nie wiedział, gdyż leżała 12 m poniżej obecnego poziomu miasta. Miała zaś dokładnie tyle krużganków, ile wymienił apostoł Jan!
            Z innych kwestionowanych wcześniej miejsc i obiektów wymienionych w Nowym Testamencie odkryto między innymi sadzawkę Syloe, studnię Jakuba w Sychar,        inskrypcję potwierdzającą, że Poncjusz Piłat był rzymskim prefektem Judei w czasach Jezusa, łódź rybacką z tego okresu zbudowaną tak jak łódź wspomniana w ewangeliach, grób z kośćmi ukrzyżowanego w Judei w I wieku n.e. człowieka imieniem Johanan, którego stopy były przybite gwoździem zgodnie z nowotestamentową relacją, w którą krytycy powątpiewali, miasta Nazaret oraz Kafarnaum. 
            Wykopaliska wykazały, że Herodot, rzymscy historycy, a także Józef Flawiusz mylili się czasem odnośnie miejsc, osób czy wydarzeń5, natomiast ewangelie, nawet tam, gdzie je podejrzewano o niedokładność, okazały się wiarygodne. Znawca archeologii biblijnej, prof. John McRay, napisał: „Archeolodzy nie znaleźli dotąd niczego, co byłoby sprzeczne ze sprawozdaniem biblijnym. Przeciwnie, archeologia wykazała błędność wielu poglądów wyznawanych przez sceptycznych uczonych, poglądów, które przez całe lata uważano za fakty”6.
            Więcej takich odkryć obiecują nowe technologie, które skanując powierzchnię ziemi przy pomocy radaru i fal dźwiękowych, potrafią wykryć pod ziemią zarys ruin, a nawet przedmiotów. Ich zastosowanie w Palestynie wymaga tylko pokoju, o który tam trudno. Złoty wiek archeologii biblijnej jest więc dopiero przed nami, mimo że już druga połowa XX wieku przyniosła wielką liczbę odkryć afirmujących wiarygodność Pisma Świętego. Craig Blomberg z uniwersytetu w Cambridge wyznał: „Wielu uczonych specjalizujących się w Nowym Testamencie, którzy wcześniej nie byli chrześcijanami, uwierzyło w Chrystusa przez studium tych tematów, a jeszcze więcej uczonych już wierzących wzmocniło i ugruntowało swą wiarę za sprawą dostępnych dowodów. Do tej drugiej kategorii zaliczyłbym także siebie”7.
            Czy Pismo Święte ostałoby się jako wiarygodne źródło w obliczu milionów detali odkrytych przez archeologów, gdyby było wyłącznie ludzkim produktem? Czy nie zostałoby zdyskredytowane jak na przykład Księga Mormona, której relacji nie potwierdziły żadne wykopaliska8?
            Wśród archeologów badających Bliski Wschód od dawna panuje przekonanie, że nie warto się tam wybierać bez Biblii. Wybitny archeolog Yigael Yadin, który prowadził prace między innymi w Hazor, napisał: „Prowadziliśmy poszukiwania z Biblią w jednej ręce, a szpadlem w drugiej”9. Trude Dothan, która badała teren dawnych miast filistyńskich, stwierdziła, że „bez Biblii nawet nie wiedzielibyśmy, że Filistyni istnieli”10.
            Niestety, wielu teologów, wykładowców seminaryjnych i duchownych przyjęło wzięte z powietrza hipotezy za naukowe fakty. Bezkrytyczna akceptacja metod historyczno-krytycznych, które wynaleziono, aby podważyć autorytet Pisma Świętego, prowadzi do zakwestionowała natchnienia, a nawet wiarygodności Słowa Bożego. Po części dlatego kościoły w Europie Zachodniej świecą dziś pustkami. W USA kościoły są dalej pełne m.in. dlatego, że metodologia niemieckich teologów i filozoficzno-religijna agenda badaczy skupionych wokół Jesus Seminar spotkała się tam z rzeczową krytyką." - źródło : http://www.solafide.dei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=127&Itemid=88 

strona Solafide.dei jest pro-adwentystyczna więc uważajcie na nauki wymuszające przestrzeganie sabatu, na błędną w dużej mierze eschatologię adwentystyczną, na błędne uznawanie Ellen White za prorokinię, na nazywanie Pana Jezusa archaniołem Michałem i inne błędne nauk Adwentystów Dnia Siódmego - ale ten artykuł o archeologii i parę innych z działu wiarygodność Biblii są warte przeczytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz