Popularne posty

środa, 10 grudnia 2014

jedni coraz bliżej końca drudzy bliżej wieczności




"A nie chcę, bracia, abyście byli w niewiedzy co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili jak inni, którzy nie mają nadziei" - 1 list apostoła Pawła do Tesaloniczan 4:13 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

"źródło cierpliwości i wytrwałości" - http://mieczducha888.blogspot.com/2014/09/zrodo-cierpliwosci-i-wytrwaosci.html

Ludzie odrzucający Zbawiciela Jezusa Chrystusa lub nie mający z Nim żywej relacji, nie mający żywej wiary, znajomości Jego obietnic, nie wierzący do końca i wszystkiemu co powiedział, nie wierzący tak na prawdę w zmartwychwstanie Jego i przyszłe zmartwychwstanie Jego uczniów ku wieczności, nie mają nadziei, nic więc dziwnego że z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rokiem są coraz słabsi, coraz bardziej sfrustrowani, zagubieni, w coraz większej pustce, bezsensie, coraz mniej cierpliwi a coraz bardziej zatrwożeni. Są przekonani, że z każdą sekundą, godziną są bliżej końca, swego ostatecznego końca. 
Ale chrześcijanie z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rokiem powinni być silniejsi duchowo, coraz bardziej cierpliwsi, wytrwalsi, wzrastający w radości bo z każdą chwilą są  bliżej uwolnienia z tych ciał, są bliżej idealnego stanu, są bliżej nieśmiertelności, wspaniałej, niewysłowionej wieczności z miłującym Ojcem i Synem pośród nowych niebios i nowej ziemi.

Skoro dzisiaj jestem bliżej wspaniałej wieczności niż wczoraj, skoro dzisiaj Królestwo Boże jest bliżej niż wczoraj to jak mogę być słabszy duchowo, mniej cierpliwy, wytrwały, albo mniej gorliwy w modlitwie, czytaniu Biblii, mniej gorliwy w służbie Panu Jezusowi, mniej gorliwy w dzieleniu się Ewangelią, naukami biblijnymi, mniej gorliwy w uświęceniu, pełnieniu woli Bożej, czuwaniu itd. Duchowa siła jest od Boga, z łaski przez wiarę, ale świadomość coraz bliższego wybawienia, i wszelkich wspaniałości zawartych w obietnicach Bożych powinno pobudzać tym bardziej do wiary, do pilniejszego, wytrwalszego trwania przy Panu i przy tym co zalecał i przy tym co zalecali apostołowie i inni autorzy natchnionych biblijnych Pism. 
Dziś 10 grudnia 2014 r. powinienem być silniejszy w Panu i Zbawicielu Jezusie Chrystusie niż byłem 10 grudnia 2013 r. bo jestem rok bliżej wybawienia. Jeśli dane mi będzie dożyć 10 grudnia 2015 r. to powinienem być dzięki Nauczycielowi, Jego mocy - silniejszy duchowo we wszystkich obszarach niż w grudniu 2014 r. , bo będę wtedy o rok bliżej zbawienia, czas nadejścia wspaniałej wieczności będzie krótszy o rok
Nieśmiertelność będzie o rok bliżej, tak jak przekleństwo grzechu będzie rok bliżej swego końca. Rok bliżej będzie do końca trudów, mozołu, prób, cierpień, doświadczeń itd - więc jak chrześcijanin wraz z upływającym czasem może stawać się słabszy ?? powinien być coraz silniejszy. Jeśli wraz z upływającym czasem staje się słabszy duchowo to znaczy, że coś, gdzieś zaniedbał, gdzieś coś w Jego duchowym życiu jest nie tak jak powinno być - powinien prosić Pana Jezusa o ukazania co jest przyczyną i prosić o uwolnienie z nich.

Powrót Pana i Boga Jezusa Chrystusa jest z każdym dniem bliżej, być może dla wielu z nas i dzień naszej śmierci jest coraz bliżej, bo może nie doczekamy w tych ciałach powrotu Zbawiciela, ale czy dożyjemy w tym ciele czy umrzemy to nie ma znaczenia, bo mamy obietnicę zmartwychwstania. A więc czy przez zmartwychwstanie, czy przez doczekanie powrotu Pana to dzień zbawienia jest z każdą chwilą bliżej - trwa odliczanie : z każdą sekundą, oddechem, uderzeniem serca jest on bliżej.
Choćby powrót Pana Jezusa nastąpił nawet za wiele, wiele lat to i tak jest coraz bliżej - daty nie znamy i nie będziemy znać, ale to nie ma znaczenia, bo mimo tej niewiedzy, wiemy że ten okres skraca się z każdym dniem. Nie wydłuża się, nie przeciąga ale jest coraz krótszy, więc zamiast upadać na duchu, niecierpliwić się - lepiej modlić się, prosić o większe,  żarliwsze trwanie przy Panu Jezusie i w tym co nakazał. 

Jeśli w grudniu 2014 roku jesteśmy mnie trzeźwi, mniej czuwający, jeśli mamy mniejszy głód Słowa, mniejsze chęci do modlitwy itd niż w grudniu 2013 roku to jest to niepokojący trend, który trzeba zwalczyć, odwrócić aby jeśli dane będzie dożyć np grudnia 2015 roku te rzeczy i inne aspekty duchowe życia były silniejsze i żeby taki trend wzrastający utrzymywał się w kolejnych danych dniach, miesiącach czy latach, które ewentualnie będą nam dane. 

       "JEDZMY i PIJMY BO JUTRO POMRZEMY"

Mnóstwo ludzi, większość ludzi na ziemi obecnie nie ma nadziei, nie znają żywego Zbawiciela, żywego Boga, nie znają Syna a przez to nie znają i Ojca, nie znają ich wspaniałych obietnic, ich miłości - tacy ludzie nic dziwnego, że słabną, nic dziwnego że plaga tzw depresji itp rzeczy nasila się. 
Ale my mamy nadzieję, niezawodną nadzieję, mamy wspaniałe obietnice, których realizacja jest coraz bliższa z każdym dniem, więc dlaczego mielibyśmy iść drogą beznadziei jaką idą ludzie nienarodzeni na nowo, ludzie nie znający Boga. Nadziei nie ma również wielu ludzi religijnych - mam przykład we własnym domu : tata dosyć często się upija i mówi : "a co innego mi zostało" , mama jest usidlona telewizorem - spędza przed nim każdego dnia wiele godzin codziennie i też zdarza się jej mówić : "a co innego mi zostało". Ale całe życie chodzą co tydzień do kościoła rzymskokatolickiego, przyjmują sakramenty itd. Gdy mówię o Biblii to mamę ona nudzi, a tata mówi, że papier wszystko przyjmie albo czy byłem przy ich spisywaniu.
 Tacy ludzie jak moi rodzice, czy ludzie wprost niewierzący z każdym dniem w tym swoim stanie niewiary, bezbożności są i będą coraz słabsi. Świat powtarza i będzie powtarzał : "a co innego mi zostało". Z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rokiem tacy ludzie będą coraz słabsi, widmo końca będzie przed ich oczami coraz żywsze, coraz wyraźniejsze.
".... Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy" - 1 list do Koryntian 15:34 UBG

My mamy żywą nadzieję przed oczami i powinna ona być z każdym dniem coraz wyraźniejsza, bo jej spełnienie jest z każdym dniem bliżej, czas jest coraz krótszy. Ogrom ludzi z każdym dniem słabnie a chrześcijanie z każdym dniem są silniejsi, bo z każdym dniem są bliżej początku a nie końca. Świat stacza się z każdym dniem w coraz większy grzech a my powinniśmy z każdym dniem dążyć do większego uświęcenia, sprawiedliwości, większego owocu Ducha, obfitować w dobre uczynki w mocy Chrystusa. Świat jest w coraz większej ciemności, a my powinniśmy być coraz większą światłością w Panu. 

Radość ze zbawienia, z wielkich darów, skarbów jakie dostaliśmy powinna obfitować z każdym dniem, tak jak dziękczynienie. Popatrzmy na nasze stare życie, z jakich brudów, beznadziei zostaliśmy uwolnieni. Popatrzmy na świat i w jakiej ciemności żyją ludzie i doceniajmy to co mamy i to co nadchodzi i z każdym dniem jest bliższe. 
Nie mam na myśli, aby się wywyższać na ludźmi, którzy żyją bezbożnie, w niewierze ale żeby docenić tym bardziej to co nas spotkało, a nie jest to powszechne w tym świecie ale jest rzadkością, wielką rzadkością. Moglibyśmy nadal żyć jak żyliśmy jak nie w wielkich grzechach, to w grzechu poczucia własnej sprawiedliwości i żyć tak dalej i umrzeć w takim stanie bez Zbawiciela. Ogrom ludzi pomarło tak i niestety umrze w swej niewierze, bezbożności a my mamy wielki wspaniały, dar. wielki skarb, wspaniałe obietnice, których realizacja jest z każdą sekundą bliższa. Tym bardziej powinniśmy pilnować to co dostaliśmy, tym bardziej powinniśmy z każdym dniem z całego serca trwać przy Panu aby nikt i nic nas nie złamało, nie odebrało wieczności. Tym bardziej powinniśmy głosić Dobrą Nowinę o Panu i Zbawicielu Jezusie Chrystusie. 

Z każdym dniem być bliżej końca, a z każdym dniem być bliżej wspaniałej, niewysłowionej nieskończoności to spora różnica :) , różnica między uczniami Zbawiciela a światem jest gigantyczna, taka różnica powinna być również w naszym codziennym postępowaniu.
Nawet najgorsze rzeczy, wydarzenia, okoliczności nie zmieniają tego, że z każdym dniem z każdym tygodniem, miesiącem, rokiem koniec grzechu w stworzeniu jest bliższe końca, a coraz bliżej jest zbawienie, nieśmiertelność dla uczniów Pana Jezusa. Więc choćby przyszły na nas najgorsze rzeczy, choćbyśmy mieli stracić wszystko co materialne, albo dostać karę śmierci za wierność Zmartwychwstałemu, to z każdym chwilą moment zbawienia jest bliżej. Bez względu na to co nas spotka, naszych bliskich i świat chwila zbawienia z każdą sekundą jest bliżej, więc wraz z upływającym czasem powinniśmy być cierpliwsi, wytrwalsi, owoc ducha powinien być coraz obfitszy.

Popatrzmy wstecz na poprzednie lata np na rok 2010, 2011, 2012, 2013 czy na obecny 2014 rok jak szybko minęły i jak szybko mija obecny rok. Tak samo szybko miną następne i jeśli będzie nam dane w nich żyć to z roku na rok powinniśmy obfitować w mocy ducha Chrystusowego, powinniśmy być silniejsi duchowo wraz z upływającym czasem, jeśli jest odwrotnie - jeśli słabniemy wiedząc, że powrót Pana jest coraz bliższy z każdym dniem, wiedząc że dzień wybawienia jest coraz bliżej to szukajmy ratunku z tego złego stanu.  

"Nie zwleka Pan ze spełnieniem obietnicy, jak niektórzy uważają, że zwleka, ale okazuje względem nas cierpliwość, nie chcąc, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy doszli do pokuty" - 2 list apostoła Piotra 3:9 Uwspółcześniona Biblia Gdańska 

JEŚLI BĘDZIE NAM DANE DOŻYĆ JUTRA, JEŚLI DANE NA BĘDZIE SIĘ RANO OBUDZIĆ TO BĘDZIEMY DZIEŃ BLIŻEJ ZBAWIENIA, OKRES DO NADEJŚCIA KRÓLESTWA BOŻEGO, OKRES NASZEGO WYBAWIENIA BĘDZIE O DZIEŃ KRÓTSZY, ZA TYDZIEŃ BĘDZIE O TYDZIEŃ KRÓTSZY, ZA MIESIĄC O MIESIĄC KRÓTSZY, ZA ROK O ROK KRÓTSZY itd :

"A czyńcie to, znając czas, że już nadeszła pora, abyśmy się obudzili ze snu. Teraz bowiem bliżej nas jest zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy" - list do Rzymian 13:11 Uwspółcześniona Biblia Gdańska 

wiele osób wierzących wraz z upływającym czasem słabnie zamiast wzrastać - może brak im cierpliwości, może boją się się starości, może są niepewni zbawienia, może paraliżuje ich strach przed śmiercią, może wdały się jakieś zaniedbania np w modlitwie/czuwaniu, w czytaniu Pism, w posłuszeństwie Panu Jezusowi - może inne czynniki są odpowiedzialne, na pewno trzeba szukać korzenia problemu, prosić o ukazanie go i wyrwanie.

             przed potopem

Sto, dwieście czy 1500 lat temu też byli wierzący, którzy niecierpliwili się, frustrowali myśląc, że powrót Pana odwleka się, ale on się nie odwlekał i nie odwleka. Są miliardy ludzi, którzy są nadal martwi duchowo, którzy nie narodzili się na nowo. Pan Jezus nie chce ich śmierci, nie chce aby zostali w takim stanie w jakim są, wszystko dzieje się zgodnie z Bożym rozkładem czasu, nikt się nie spóźnia, nikt nie odwleka niczego - wszystko jest coraz bliżej. Gdyby Pan powrócił np 10 lat temu, to byłbym wśród tych którzy zostaliby potępieni. Pomyślcie teraz o sobie czy chcielibyście aby Pan powrócił przed tym jak uwierzyliście, a było za pewne wielu chrześcijan, którzy wtedy gdy wy byliście martwi duchowo chciało już teraz powrotu Pana i oburzało się sądząc, że zwleka ze swym przyjściem .
Skupiali się na sobie,  swoich trudach, mozole, coraz bardziej zniecierpliwienie. Przemawiały przez nich prędzej różne lęki niż pragnienie uwielbienia dla Boga i uświęcenia Jego imienia.
To dobre pragnienie chcieć powrotu Pana, ale patrzmy szerzej, patrzmy z Bożego punktu widzenia, nie patrzmy egoistycznie.
Osobiście chciałbym być gotowy każdego dnia na powrót, jeśli powrót Pana nastąpi za np kilkadziesiąt lat to chwała Mu za to, że okaże jeszcze tyle lat łaski ludziom, da tyle lat możliwości nawrócenia, ale może ten koniec łaski jest bliższy, bo większość może już miała możliwość wyboru ale zbuntowali się. Pan Jezus to wie, i wszystko co czyni jest dobre i zgodnie z Bożym kalendarzem, nic nie zostanie przyspieszone nic się nie opóźni nawet o sekundę.

O ile mamy lepiej niż ludzie przed potopem - mamy pełne objawienie Ojca, mamy Zbawiciela Jezusa Chrystusa, mamy Biblię. Oni żyli po kilkaset lat - często ponad 900 lat my żyjemy około 10-krotnie krócej. Oni leżą  w prochu ziemi, ich setki lat szybko im minęły, ich trudy, mozół minął - wielu z nich powstanie do życia wiecznego. Skoro im szybko zleciało kilkuset letnie życie to i nam szybko zleci nasze, tym bardziej, że mamy wspaniałą nadzieję. To że żyjemy tak krótko w porównaniu do ludzi przed potopem więc ma swoje plusy. Bardzo dobrze i mądrze Ojciec i Syn zrobili, że wygnali kazali wygnali Adama i Ewę z Edenu - wiecznie żyjący grzesznicy - straszna perspektywa, bez nadziei na zbawienie, na uwolnienie od zła. Ludziom kochającym grzeszenie, pieniądze i bezbożny świat wygnanie z Edenu się nie podoba, uważają to za coś złego, okrutnego - śmierć sprawia że nie mogą czynić dalej to co kochają.

 Im szybko zleciało kilkaset lat, więc i nam szybko zleci góra kilkadziesiąt, które nam zostały. A może dziś jeszcze zaśniemy w śmierci, a może jutro. Czy śmierć czy powrót Pana są coraz bliżej więc trwajmy codziennie przy tym a wszystko będzie dobrze : "Będziesz więc miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą, całym swym umysłem i z całej swojej siły. To jest pierwsze przykazanie.
31 A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie. Nie ma innego przykazania większego od tych." - Ewangelia Marka 12:30-31 Uwspółcześniona Biblia Gdańska




patrzmy na wszystko z perspektywy wieczności, z perspektywy nadziei zmartwychwstania, z perspektywy Bożej miłości ukazanej na Golgocie a z każdym dniem będziemy silniejsi.

" Lecz my, zgodnie z jego obietnicą, oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość.
14 Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, abyście zostali przez niego znalezieni bez skazy i nienaganni, w pokoju;
15 A cierpliwość naszego Pana uważajcie za zbawienie, jak i nasz umiłowany brat Paweł według danej mu mądrości pisał do was;
16 Jak też mówi o tym we wszystkich listach. Są w nich pewne rzeczy trudne do zrozumienia, które, podobnie jak inne Pisma, ludzie niedouczeni i nieutwierdzeni przekręcają ku swemu własnemu zatraceniu.
17 Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, miejcie się na baczności, abyście nie byli zwiedzeni przez błąd bezbożników i nie wypadli z waszej stałości" - 2 list Apostoła Piotra 3:13-17 UBG




2 komentarze:

  1. Witaj
    Niedawno znalazłam Twój blog i zaczęłam czytać.
    Jestem nawróconą Chrześcijanką którą Bóg wezwał , wyrwał z brudów i oczyścił.
    Mam męża bezbożnego,lubiącego alkohol.Modlę się o jego nawrócenie już długo.
    Dzięki za ten blog i Twoją pracę bo jest dla mnie pocieszeniem i zbudowaniem.Otwierasz mi oczy na Boże działanie.
    pozdrawiam Cię serdecznie.
    I trwajmy w Panu naszym Jezusie bo jest dla nas jedyną nadzieją:)
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj
      Ja również modlę się m.in za swoimi bliskimi i proszę Zbawiciela abym zawsze i wszędzie był w Nim światłością, abym mówił i czynił to co jest zgodne z Jego wolę i ku dobremu świadectwu, ku zbudowaniu dla innych, w tym i bliskich. Bez względu na zachowanie ludzi w tym naszych bliskich powinniśmy prosić o napełnianie nas mocą Chrystusową abyśmy trwali o obfitowali w dobre uczynki w owoc ducha. Aby ludzie widzieli, że jesteśmy pozytywnie inni, że jesteśmy dziećmi Bożymi i nie żyjemy tak jak świat, nie gonimy za tym za czym goni świat, ale mamy nadzieję, której świat nie ma i która jest tylko w Zmartwychwstałym Zbawicielu.
      Świadectwo przemienionego życia tylko potwierdza to, że to co mówimy jest prawdą, że to o czym mówią natchnione Pisma jest prawdą. Więc oby Pan dalej nas przemieniał na swoje podobieństwo - abyśmy nie frustrowali się z powodu zatwardziałości ludzi.

      Miałem takie momenty że złościłem, frustrowałem się, że bliskich nie interesują sprawy wieczności, temat zbawienia, że nie przejmują się ostrzeżeniami, że są zwiedzeni i dalecy od duchowego życia. Ale złości, frustracje to nie jest dobre świadectwo i samemu sobie tylko zaszkodziłbym gdybym w nich trwał. Najlepiej przypomnieć sobie swoje własne stare życie i wychodzi że nie żyłem w mniejszej ciemności niż oni ale raczej większej, a jednak dzisiaj jestem innym człowiekiem. Smutno mi gdy widzę, jak zatracają się coraz bardziej w świecie, marności, złych rzeczach ale może muszą dotknąć dna, aby przejrzeć.
      Oczywiście ze swojej strony nie chce czekać aż do tego momentu, ale chce składać dobre świadectwo swojego życia i w miłości, łagodności napominać ich, wskazywać im błędy i drogę wyjścia, pokazań nadzieję - Żywą Nadzieję - Zmartwychwstałego Zbawiciela.

      Dziękuję za dobre słowa na temat wpisów, ale wszystko to, to nie moje dzieło ale wszystko dzięki łasce Pana i Boga Jezusa Chrystusa i łasce OJCA - oczywiście jeśli, to co piszę jest prawdą. Bo oni z ewentualnymi błędami nie mają nic wspólnego. Uważam, że to co piszę jest prawdą, ale lepiej mieć postawę jak Berejczycy - sumiennie, z modlitwą wszystko sprawdzać czy tak się rzeczy mają - Dzieje Apostolskie 17:11.

      Bycie z dala od Zbawiciela to bycie z dala od Życia - a wtedy człowiek pustkę wewnętrzną, swój martwy duchowy stan chce zapełnić czymś - alkohol, narkotyki, pieniądze, rozkosze różne i tysiące różnych rzeczy i czynności - a one tylko oddalają go od Żródła Życia a więc stan takiej osoby, brak pokoju duchowego, wewnętrzna pustka tylko się pogłębiają. Jedni wpadają w jeszcze większe błędne koło, wielu nawraca się do Zbawiciela, rodzą się na nowo, przechodzą ze śmierci do życia.

      Będę się modlił za tobą i twoim mężem, możesz wspomnieć za mną abym pisał prawdę i za moimi bliskimi aby narodzili się na nowo, zostali wyrwani z obecnego martwego stanu.

      Trwajmy w Panu Jezusie zawsze i nawet w najgorszych okolicznościach

      Usuń